REKLAMA
REKLAMA

Ostateczne starcie

Barça podejmuje u siebie Madryt
REKLAMA
REKLAMA

Jakże długa i kręta droga prowadziła do dzisiejszego, ostatniego spotkania w sezonie 2011/12. Droga wymagająca, pełna przeszkód i niespodzianek, niezwykle emocjonująca i wystawiająca nerwy kibiców na liczne próby. Wytrwali najlepsi. FC Barcelona i Real Madryt, dwa wrogo nastawione rody, stoczą dziś czterdziestominutowy bój o najbardziej pożądane koszykarskie trofeum w kraju – Mistrzostwo Hiszpanii.

Choć rywalizacja ta przebiega gdzieś w cieniu wielkiej imprezy, odbywającej się na stadionach Polski i Ukrainy, nie ustępuje jej atrakcyjnością, taką czysto sportową. Pojedynki obu ekip nie pozwalają na nudę, za każdym razem próbując przekonać niewiernych, jak nieprzewidywalny jest sport, także w wydaniu koszykarskim. Prowadzisz siedemnastoma punktami na kilkanaście minut przed końcem? Nic z tego, możesz przegrać w ostatniej sekundzie, po celnym rzucie z dziesięciu metrów. Pokonujesz rywala przewagą dwudziestu sześciu punktów i myślisz już o świętowaniu? Nie tym razem, on jest gotów odrodzić się w kolejnym spotkaniu i przenieść rywalizację na własny parkiet.

Wiele wzlotów i upadów zaliczyli zawodnicy obu zespołów, uparcie i niestrudzenie dążąc do upragnionego celu. Cieszyć może fakt, że większość rywalizacji – poza drobnymi spięciami, raczej na poziomie indywidualnym – odbywa się na parkiecie, podczas gry. Drużyny nie prowadzą medialnej wojny na słowa, nie pragną rozgłosu za sprawą kąśliwych wypowiedzi czy gestów, szanując rywala i oczekując z niecierpliwością kolejnej okazji, by się odegrać. Walczą na zbiórki, na przechwyty, na punkty.

Bardzo przyjemny w odbiorze jest tegoroczny finał Ligi Endesa, a rywalizacja pomiędzy Barceloną a Madrytem zażarta jak za najlepszych czasów. Niewielu spodziewało się, nawet jeszcze kilka dni temu, że Palau Blaugrana doczeka remisu w serii i spotkania numer pięć. Pewność można mieć chyba tylko w jednym – dzisiejszego wieczoru poznamy zwycięzcę Ligi Endesa w sezonie 2011/12.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (18)

REKLAMA