Gdyby nie kontratak Marcelinho Huertasa, zakończony celnym rzutem z ponad dziesięciu metrów, zawodnicy FC Barcelona Regal przystępowaliby do drugiego meczu finałowej serii pod wielką presją. Ta spoczywa obecnie na graczach Los Blancos.
Dziennikarze ACB.com jeszcze przed rozpoczęciem serii ostrzegali, jakże istotne, bacząc na historię rozgrywek, będzie pierwsze spotkanie. Dotychczas w dwudziestu sześciu z dwudziestu ośmiu przypadków mistrzostwo trafiało do drużyny lepszej w meczu otwarcia. Skuteczność zabójcza, na poziomie 92,85%. Co więcej, kiedy to gospodarze pierwsi wychodzili na prowadzenie, co zdarzyło się siedemnastokrotnie, zawsze wygrywali całą serię. Sugerując się więc historią, koszykarze Realu Madryt stoją na straconej pozycji.
Żaden z nich z pewnością nie przejmuje się jednak niekorzystnymi wyliczeniami i wspomnieniami z przeszłości, nie godząc się na załamywanie rąk. Kiedy przybywali do Barcelony po Puchar Króla, wielu wypominało im lata bez sukcesu i prognozowało kolejną porażkę, co wspaniałym zwycięstwem puścili w niepamięć. Podobnie może być i tym razem. Odsuwając na bok wszystkie komentarze o „frajerstwie”, docenić należy postawę koszykarzy Realu Madryt w pierwszej połowie środowego pojedynku i wierzyć w to, że fenomenalna remontada rywali nie pozbawiła ich motywacji, a nauczyła gry do samego końca.
Finałową rywalizację Ligi Endesa zaplanowano tak, aby nie kolidowała z piłkarskimi Mistrzostwami Europy, stąd dzisiejszy mecz rozpocznie się dopiero o godzinie 22:00. Transmisja na kanale Sportklub.
Z Barçą po raz drugi
Koszykarze rozegrają dziś kolejny mecz finałowy
REKLAMA
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się