W Portugalii wybuchła mała-wielka afera z powodu zachowania Cristiano Ronaldo, który nie podpisał się na koszulce... Barcelony. Dokładnie całą sytuację opisał ojciec "poszkodowanej" dziewczynki z liście do dziennika Record. "Chciałbym spojrzeć Cristiano Ronaldo w twarz i powiedzieć mu: 'Stracił pan fana, nawet jeśli to niewiele znaczy'", tak rozpoczyna się list Roberta Filipe, który opublikowano w piątek we wspomnianej gazecie. Portugalczyk tłumaczy w nim, że przebywa akurat z rodziną w miejscu, gdzie reprezentacja przygotowuje się do EURO. Jego córka była zachwycona możliwością obejrzenia treningu reprezentantów, którzy są jej idolami. Jednak ostatecznie ośrodek opuściła smutna, ponieważ gwiazda Realu odmówiła jej autografu. "Cristiano nie chciał złożyć autografu, ponieważ była w koszulce Barcelony", tłumaczy ojciec. "Miała na sobie koszulkę Barcelony, ponieważ byliśmy tam niedawno i kupiliśmy jej właśnie koszulkę klubu z tego miasta. Jeśli odwiedzilibyśmy Madrytu, to na pewno zakupilibyśmy zupełnie inny trykot. Boli mnie rozczarowanie w oczach mojej córki i próba wytłumaczenia 10-letniej dziewczynce dlaczego członek narodowej reprezentacji, którą ona intensywnie wspiera w ostatnich tygodniach, odwrócił się do niej plecami". Ocenę zachowania Cristiano, ale także ojca, zostawiamy każdemu z was, ponieważ ta sprawa ma niewątpliwie kilka wartych rozważenia aspektów.
Z Portugalii doszła jeszcze informacja dotycząca Cristiano Ronaldo. Tym razem Portugalczyk razem z pozostałymi kolegami z reprezentacji udał się w czasie wolnym do restauracji w Lizbonie. Kibice szybko spostrzegli zawodników i czekali na nich do końca kolacji przed wyjściem. Cristiano wyszedł szybko nie zatrzymując się przy fanach, którzy mieli skwitować to zachowanie okrzykami "Messi, Messi!". Na krótko przy kibicach stanęli jedynie Coentrão i Meireles.
Cristiano nie podpisał się na koszulce Barcelony
Mała-wielka afera w Portugalii
REKLAMA
Komentarze (396)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się