Dawid ciężko łapie powietrze. Zdaniem lekarzy, od dawna powinien oddychać przy pomocy respiratora. Chłopiec uparcie odmawia.
Właśnie w tej sprawie pewnego dnia przyszli do Dawida dwaj diakoni z seminarium. Patrzą: pokój obwieszony futbolowymi pamiątkami. Najwięcej barw Realu Madryt i Lechii Gdańsk. Blisko łóżka prywatne zdjęcie Ikera Casillasa, hiszpańskiego bramkarza. To zawodnik Realu, który dla Dawida jest uosobieniem wszystkiego, co w piłce nożnej najlepsze: talentu, pracowitości, sukcesów. I emocji, które ukochana drużyna potrafi dać - radość, wielką radość. Czasem szloch.
Dawid leżał na łóżku. Drobne, poskręcane ciało. Ręce i nogi tak chude, że dorosły człowiek z łatwością obejmie je kciukiem i palcem wskazującym. 10 kilo wagi. Tylko tyle - razem z głową, z której na świat spoglądają ciemne oczy, mądre i ciekawskie.
Z fachowych książek wynika, że ta choroba powinna go zabić co najmniej siedem lat temu. Z punktu widzenia medycyny - ciekawy przypadek.
Tak więc, jest to dziwne i zagadkowe. Dawid ma te swoje 10 kilo i prawie skończone 14 lat. Każdy kolejny przeżyty dzień jest dla niego jak finał piłkarskiej Ligi Mistrzów przed ostatnim gwizdkiem sędziego. Z wysiłku ciężko oddychać.
Czytaj dalej..
"Jak dobrze Iker, że masz tak wspaniały talent"
Wzruszająca historia ciężko chorego kibica Realu
REKLAMA
Komentarze (60)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się