Na swoim stadionie, w finale Ligi Mistrzów, którego tak bardzo pragnęli, Bayern Monachium musiał pokłonić się londyńskiej Chelsea i podziwiać, przez wyjątkowo gorzkie łzy, jak Puchar Mistrzów wznoszą podopieczni Roberto Di Matteo oraz właściciela klubu Romana Abramowicza. W regulaminowym czasie gry wybrzmiał wynik remisowy, 1:1. Dogrywka nic nie wyjaśniła, rzuty karne, dobrze rozpoczęte przez Bawarczyków, zakończyły się po myśli The Blues.
To dość niespodziewany triumf gości. Po sezonie pełnym perypetii, zapomnianych idei Villasa-Boasa, niewiele trwających rządów trenerskich Di Matteo, stara londyńska gwardia wreszcie sięgnęła po wymarzony przez i właściciela, i samych zawodników, największy europejski sukces. Drogba, Terry, Cech, Cole i Lampard krwawili potem, aby posłać ku niebu ten jedyny Puchar, w kolorze blue. Udało się, a i Mourinho cieszy się teraz ze swoimi byłymi podopiecznymi, śląc im zapewne esemesy kipiące gratulacjami.
A więc gratulacje, Chelsea! A my, z łezką w oku, czekajmy cierpliwie na La Decimę.
1 Bayern: Neuer; Lahm, Boateng, Tymoszczuk, Contento; Kroos, Schweinsteiger; Robben, Müller (Van Buyten, 86), Ribery (Olić, 97); Gómez.
1 Chelsea: Cech; Bosingwa, Cahill, Luiz, Cole; Mikel, Lampard; Kalou (Torres, 84), Mata, Bertrand (Malouda, 73); Drogba.
Bramki: 1-0 (min 83' , Müller), 1-1 (Drogba, 88').
Seria rzutów karnych: 1-0 (Lahm +), 1-0 (Mata - ), 2-0 (Gómez +), 2-1 (David Luiz +), 3-1 (Neuer +), 3-2 (Lampard +), 3-2 (Olić - ), 3-3 (Cole +), 3-3 (Schweinsteiger -), 3-4 (Drogba +).
Sędzia: Pedro Proenca (Portugalia), żółte kartki: Schweinsteiger, Cole, David Luiz, Drogba, Torres.
Stadion: Allianz Arena w Monachium, 62.500 widzów.
Puchar Europy dla Chelsea
Dramatyczne zwycięstwo po rzutach karnych
REKLAMA
Komentarze (154)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się