REKLAMA
REKLAMA

Dwaj wielcy, którzy uciszyli Camp Nou

Historia zatacza koło
REKLAMA
REKLAMA

Sobotni Klasyk dostarczył kolejnych obrazków, które przejdą do historii. Jednym z nich jest widok Cristiano uspokajającego trybuny Camp Nou. Ten gest coś przypomniał całemu madridismo – w podobny sposób w 1999 roku cúles na ich terenie uciszył Raúl González Blanco. Dwa gesty dwóch wielkich piłkarzy, których łączy jedno: obaj to żyjące legendy Realu Madryt.

Raúl González i Cristiano Ronaldo zostali stworzeni, by zapisać się złotymi zgłoskami na kartach historii najlepszego klubu w historii. Nie sposób wymienić wszystkich zalet dwóch wielkich „siódemek”. Razem reprezentowali królewskie barwy tylko przez rok, ale są i będą przez wiele lat symbolami madridismo.

Trzynaście lat temu Raúl zamknął usta kibicom zgromadzonym na Camp Nou. El Siéte najpierw w charakterystyczny dla siebie sposób przeniósł piłkę nad Hespem, nie dając szans dojścia do niej Reizigerowi. Jego świętowanie bramki przeszło do historii. Do dziś widok Raúla z palcem przyłożonym do ust, uciszającego Camp Nou, to dla wielu madridistas jeden z najpiękniejszych momentów w historii klubu.

Raúl nigdy nie należał do ludzi agresywnych, a prowokującym gestem odpowiedział na inwektywy kierowane przez kibiców Barcelony w kierunku jego żony, Mamen Sanz. Snajper Królewskich postanowił, że zrewanżuje się najlepiej jak można – strzeli bramkę. I to zrobił.

W sobotę historia zatoczyła koło. Cristiano Ronaldo wszedł na murawę Camp Nou z prostym zamiarem – zwyciężyć i udowodnić swoją wartość krytykom, twierdzącym, że zawodzi w ważnych meczach. CR7, podobnie jak Raúl, spotkał się z wyzwiskami i gwizdami. Portugalczyk wiedział, jak na nie odpowiedzieć. Wbił gwóźdź do trumny Barcelony, pokonując Victora Valdésa, po czym wymownym gestem dał do zrozumienia, kto jest tego wieczora lepszy: „Spokojnie, spokojnie, oto jestem”.

Przypomnijmy sobie jeszcze raz, jak to było trzynaście lat temu:

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (67)

REKLAMA