- Dobrze pamiętam moment, w którym razem zaczynaliśmy - wspominał wczoraj dawne czasy w zarządzie Barcelony były wiceprezes katalońskiego klubu, Alfons Godall. - Początek kadencji Laporty zbiegł się z wyborami w Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Pamiętam, że Joan Laporta dobrze wiedział, którego kandydata popiera Florentino Pérez. Był nim Gerardo González. W związku z tym Barcelonie wypadało poprzeć Villara. Poparliśmy Villara, złamaliśmy nawet dyscyplinę głosowania LFP. Myślę, że przeżyliśmy epokę dobrych relacji z Hiszpańską Federacją, dobrych relacji z organami, w których zapadają ważne decyzje, chodzi tu o Komitety Sędziowskie, Komitety Rozgrywek, LFP... Myślę, że Laporta bardzo dogłębnie dbał o dobre relacje z tymi instytyucjami, także na poziomie międzynarodowym, z UEFA, Europejskim Stowarzyszeniem Klubów, FIFA... Myślę, że to nam pomogło - stwierdził Godall w telewizji La Sexta.
- Musimy być obecni. Musimy iść ramię w ramię z organami, które mają władzę i nie pokazywać im pleców. Ze strony Rosella widzę kompleksy, strach wyjścia do ludzi, przebywania z nimi, co mnie dziwi, ponieważ ta nieobecność na najwyższych szczytach szkodzi klubowi na poziomie sportowym. Chodzi mi na przykład o sędziów, jeśli zbalansujemy ich decyzje na naszą korzyść i niekorzyść w porównaniu z rywalami - podsumował kontrowersyjne słowa były wiceprezes.
Godall: Za Laporty traktowano nas lepiej
Kontrowersyjne słowa byłego wiceprezesa Barcelony
REKLAMA
Komentarze (24)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się