- Primera División nie jest w tym sezonie nawet ligą dwojga. W połowie lutego Real Madryt ma pięć razy większą przewagę niż liderzy innych wielkich lig Europy - pisze na swoim blogu redaktor Dariusz Wołowski.
- Po 21 kolejkach w Niemczech broniąca tytułu Borussia Dortmund wypracowała dwa punkty przewagi nad Bayernem Monachium i pięć nad czwartym w tabeli Schalke 04. Po 25 meczach w Anglii dystans między City, a United wynosi 2 pkt, a w grę o tytuł próbuje się włączyć Tottenham. W 23 kolejki we Francji rosnący w siłę Paris Saint Germain odskoczył skromnemu Montpellier zaledwie na punkt. W Serie A właśnie zmienił się lider, ale jeśli nawet Juventus wygra oba zaległe spotkania, wróci na szczyt z czterema pkt przewagi nad Milanem.
- Tymczasem w Primera División emocje wygasły. Jeszcze dwa miesiące temu o elektryzującym Gran Derbi na Santiago Bernabéu zanosiło się na frapujący wyścig Realu z Barceloną do ostatniej kolejki, dziś jest 10 pkt przewagi Królewskich. Hat-trick Cristiano Ronaldo w meczu z Levante i wspaniały gol Karima Benzemy symbolicznie rozstrzygają sprawę tytułu. W internetowej ankiecie dziennika Marca jeszcze tylko 20 procent ludzi sądzi, że rywalizacja wciąż trwa.
- W 22 spotkaniach Real Madryt oddał rywalom zaledwie 8 pkt i jest jedyną drużyną w Europie, której straty można wyrazić cyfrą. Manchester City stracił 15 pkt, Borussia Dortmund 17, Juventus 18, PSG 19. Te dane świadczą o zaciętości każdej z lig, Primera División wypada w tym towarzystwie zdecydowanie najsłabiej. Miała być przynajmniej liga dwojga (Real i Barça), jest liga jednego (Real). „Na pewno jeszcze się potkniemy, ale mamy margines na błąd” – mówi Jose Mourinho, który niedługo będzie pierwszym szkoleniowcem z mistrzowskimi tytułami w Anglii, Włoszech i Hiszpanii. (...)
Dokończenie felietonu przeczytać można tutaj.
Liga jednego
Felieton redaktora Dariusza Wołowskiego
REKLAMA
Komentarze (129)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się