- Niestety Real Madryt nie wygra drugi raz z rzędu w rozgrywkach o Puchar Króla. Po porażce w dwumeczu z Barceloną będzie mógł skoncentrować się na Lidze Mistrzów i rozgrywkach La Liga, gdzie ma już pięć punktów przewagi nad odwiecznym rywalem.
- Winą za odpadnięcie z Pucharu Króla można obarczyć brak kontroli piłkarzy Realu nad własnymi emocjami. W dwumeczu nie było widać wielkiej różnicy pomiędzy dwiema drużynami, ale mój były klub wypracował sobie więcej sytuacji bramkowych. Już pierwsze spotkanie zaważyło o braku awansu. Wielu kibiców obawiało się rewanżu, że po porażce 1:2 w Madrycie na Camp Nou Real zagra bez motywacji. Ale to nie w stylu tej drużyny, żeby odpuszczać takie pojedynki. Królewscy wiele razy udowodnili, że mentalność mają taką jak drużyny angielskie, które walczą na maksa i do samego końca.
We wczorajszym spotkaniu obie ekipy zagrały bardzo dobrze – jak zwykle prym wiedli Xavi i będący nie do zatrzymania Messi. Pochwaliłbym też bramkarza Pinto, który miał kilka udanych interwencji.
- Z kolei w Realu Cristiano Ronaldo udowodnił, że może grać na świetnym poziomie z Barceloną. Pod wielką presją był Pepe, ale myślę, że zdał egzamin na czwórkę – choć blisko było kolejnego skandalu. W telewizji każdy widział, jak pracował sędzia – jak powinien zagwizdać, to nie gwizdał, i odwrotnie. Tak jak w sytuacji, w której wyrzucił Ramosa z boiska w końcówce spotkania. Ale to osobny temat.
- Real pokazał siłę charakteru, lecz Barça miała zabójczą końcówkę pierwszej połowy – Messi cofnął się na własną połowę, dostał podanie i prowadził piłkę krótko przy nodze w kierunku bramki Ikera. Na końcu zagrał do zupełnie niepilnowanego kolegi, który dopełnił formalności… Obrońcy Realu nie potrafią radzić sobie z tego typu akcją.
- Myślę, że w przerwie w szatni drużyny Mourinho było gorąco. Dostać dwa dzwony w krótkim odstępie czasu – to musiało podziałać na chłopaków. Na szczęście podziałało mobilizująco i w drugiej połowie oglądaliśmy walczący do końca Real, z którego kibice mogą być dumni.
- To zdecydowanie dobra robota Mourinho, który buduje właśnie taki zespół – twardo, zdecydowanie, czasami ostro grający, o mentalności tzw. angielskiej. Myślę, że wszyscy zawodnicy powinni teraz mocno się zebrać, nie dać prowokować dziennikarzom i skoncentrować na La Liga oraz Lidze Mistrzów. Tylko w jedności siła, a ta może zaprowadzić Madryt na koniec sezonu w ulubionym kierunku – ku pomnikowi Cibeles. Byłem tam dwa razy, więc wiem co mówię! Hala Madrid!
Dudek: Real pokazał siłę charakteru
Polski bramkarz analizuje wczorajsze Gran Derbi
REKLAMA
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się