- Oczywiście, że rozważaliśmy wnieść donos na zachowanie Pepe - wyjawił wczoraj prezes Barcelony Sandro Rosell. - Kiedy widzisz takie akcje, to jest to normalne. Później, bardziej na chłodno, zdecydowaliśmy się tego nie robić. To wspólna decyzja uzgodniona przez klub, sztab techniczny i piłkarzy. To tak jakby zobaczyć, że na oczach policji samochód potrąca przejeżdżając na czerwonych światłach pieszego, a ten nie wnosi oskarżenia. Jeśli policja nie podejmuje działania, to ty też tego nie robisz, ponieważ decyzja należy do niej. Dobrze by było, gdybyśmy brali przykład z Anglii - stwierdził sternik katalońskiego klubu, nawiązując do kary dla Mario Balotelliego, został zawieszony przez angielską federację na cztery mecze za nadepnięcie na głowę pomocnika Tottenhamu Scotta Parkera w niedzielnym spotkaniu Premier League.
- Publiczność na Camp Nou zawsze pokazywała wielką klasę i szacunek do rywala. Mam nadzieję, że kibice będą oklaskiwać drużynę i nie wejdą w prowokacje. Jak powinni przyjąć Pepego? Powinni dobrze przyjąć naszych piłkarzy, którzy są najlepsi na świecie. Cokolwiek się w środę stanie, nie będzie to miało wpływu na ligę. Z drugiej strony, jeśli odpadniemy, a myślę, że to nie nastąpi, to zespół ma ogromny kredyt zaufania po tylu odniesionych sukcesach. Nic się nie stanie - zakończył prezes Barçy.
Rosell: Powinniśmy brać przykład ze sprawy Balotellego
Prezes Barcelony o ewentualnej sankcji dla Pepego
REKLAMA
Komentarze (113)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się