- Dzisiaj drużyna czuła się dobrze. Zabrakło trochę szczęścia, ale nie nam, a sędziemu, który jest człowiekiem i też się myli. Widzieliśmy powtórki tamtej akcji i to coś niesamowitego. Dziwne jest to, że wy to widzieliście, a mnie o to nie pytacie. Przecież tam nie ma mowy o spalonym, piłkarz wybiegał z naszej połowy - powiedział po meczu Joaquín Caparrós. - W tej akcji stałem tam w linii i widziałem wszystko perfekcyjnie. Stałem nawet lepiej ustawiony niż arbiter boczny względem gracza Realu. To niesamowita akcja, ale nie będziemy już do niej wracać.
- Spędziliście tutaj dzisiaj dużo czasu i widzieliście, że tutaj nie rozmawia się o tej akcji, rozmawia się o wielkiej remontadzie. Jeśli byłoby z tą bramką odwrotnie, to rozmawialibyśmy tylko o tej bramce. Ale tak już jest i po prostu musimy pracować dalej. Real walczył do końca o mecz, nam było ciężko zachować poziom z pierwszej połowy i przegraliśmy.
- Zaczyna się druga runda, wiemy, co mamy robić, po prostu trzeba zachować intensywność, koncentrację. Wtedy możemy być optymistami. Dzisiaj rywal strzelił nam dwie bramki, które były dwoma nieszczęściami, ale ja chciałbym spojrzeć też chłodno na tamtą nieuznaną bramkę, która zostawiła na naszych twarzach wiele wściekłości.
- Drużyna jest rozwścieczona, podobnie jak kibice, ale profesjonalista w ciągu najbliższych kilku godzin wyłączy się z tego i zacznie myśleć o Pucharze Króla.
Caparrós: Zabrakło szczęścia... sędziemu
Trener rywala rozczarowany
REKLAMA
Komentarze (69)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się