W najnowszej autobiografii Ryana Giggsa pt. "Moje życie, moja historia", bohater nie szczędzi pozytywnych słów na temat zawodników, którzy przewinęli się także przez szatnię Realu Madryt. Jest mowa oczywiście o Ruudzie Van Nistelrooy'u, Gabim Heinze, Davidzie Beckhamie czy Brazylijczyku Ronaldo. Nie mogło zabraknąć także wzmianki o Cristiano Ronaldo.
- Zawsze był radosną duszą, rozjaśniał swoją osobą szatnię, szczególnie gdy dzielił się z nami swoimi zabawnymi spostrzeżeniami na temat kolegów z drużyny. Bardzo go lubiliśmy i, pomijając aspekt piłkarski, bardzo nam go brakowało po odejściu do Realu Madryt - pisze Ryan Giggs.
- Siedzieliśmy w szatni obok siebie, więc sporo rozmawialiśmy i myślę, że dobrze go poznałem. Gdy trafił do Manchesteru, był z początku niedoświadczony, ale już wtedy pewny siebie i swoich umiejętności. Tak jak w debiucie przeciwko Boltonowi. Ale też ten występ sprawił, że presja zawisła mu u szyi jak kamień młyński, bo wszyscy od razu zaczęli oczekiwać, że będzie tak błyszczeć w każdym meczu.
- Kiedy Cristiano przeobraził się w czołowego piłkarza świata, nadał grze naszej drużyny nowego wymiaru, zyskując należne sobie uznanie. Prowadził się właściwie, ciężko harował na treningach, regularnie udoskonalał i dobrze odżywiał. Ostatnio jego gra dojrzała, zaczął dużo więcej dogrywać piłek zamiast tylko strzelać, dużo mniej w nim skłonności do nurkowania. Co do precyzji jego strzałów, gry głową, szybkości i siły.... Cóż, nie jest pod tym względem kiepskim piłkarzem, prawda? - pyta retorycznie Walijczyk.
Ryan Giggs: Cristiano od początku odczuwał presję
Fragment autobiografii piłkarza Manchesteru United
REKLAMA
Komentarze (40)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się