REKLAMA
REKLAMA

Koszykarze rosną w siłę

Real Madryt podbił Saragossę (67:84)
REKLAMA
REKLAMA

Coraz lepiej poczynają sobie zawodnicy koszykarskiego Realu Madryt. Czasem uda się wygrać tylko czterema punktami, jak w czwartek, czasem jednak zwycięstwo wygląda okazalej. W Saragossie madrytczycy pokazali to, co najlepsze, nie będąc zagrożonym w żadnym momencie wygranego meczu (67:84).

Był to pewnego rodzaju test dla drużyny Pabla Lasa, bowiem na tydzień, z powodu urazu mięśnia, ze składu wypadł Rudy Fernández, jeden z silników napędowych tej ekipy. Jego koledzy pokazali, że bez niego nie grają wcale gorzej.

Pomogła, niejako samodzielnie się pogrążając, Saragossa, mimo przewagi własnego parkietu prezentująca marną skuteczność. Kiedy tylko Los Blancos pozostawili rywali w tyle, nie oglądali się już za siebie. Grali swoją koszykówkę, jak tylko chcieli. Defensywa miejscowych w znacznym stopniu im to ułatwiała.

Jedynie dwójka graczy, Bracey Wright i Pablo Aguilar, potrafiła udźwignąć ciężar walki z tak dobrze dysponowanych przeciwnikiem. Łącznie zdobyli oni ponad połowę punktów całego zespołu.

Spoglądając w rubryczki statystyczne Królewskich także należy wyróżnić dwa nazwiska. Po pierwsze, Jaycee Carroll, autor dwudziestu punktów, po drugie, Serge Ibaka, mający na koncie piętnaście punktów, dziewięć zbiórek i aż sześć bloków. Cieszy fakt, że Kongijczyk wreszcie się rozegrał. Smucić może to, że jego przygoda w Madrycie, podobnie, jak Rudy'ego, powoli dobiega końca. Liga NBA najprawdopodobniej ruszy już w następnym miesiącu.


67 – CAI Saragossa (17+13+21+16): Van Rossom (4), Wright (23), Aguilar (16), Almazán (-), Hettsheimeir (8) – Stefansson (6), Cabezas (7), Archibald (1), Toppert (-), Fontet (-), Burstchi (2).

84 – Real Madryt (25+20+23+16): Llull (2), Carroll (20), Pocius (10), Mirotić (9), Begić (6) – Ibaka (15), Rodríguez (6), Reyes (6), Suárez (10), Sanz (-).

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (7)

REKLAMA