Prezes brazylijskiego Santosu oskarżył swojego rodaka Ronaldo o wywieranie presji na klubie, aby poprzez sprzedaż Neymara do Realu Madryt zarobić duże pieniądze. - Ronaldo był pierwszym, który rozmawiał z nami w imieniu Realu Madryt. Później przyszli inni pośrednicy i naciski były ogromne. Pieniądze, jakie zaoferowano piłkarzowi, były monstrualne i im częściej tym pośrednikom odmawiałem, tym bardziej rósł ich apetyt - powiedział Luiz Álvaro de Oliveira Ribeiro w wywiadzie dla dziennika Folha de São Paulo.
Oliveira wyjawił, że pytania o Neymara ze strony hiszpańskich gigantów zaczęły padać po czerwcowym meczu pożegnalnym dla Ronaldo. Najpierw w sprawie młodego gwiazdora zgłosił się prezes Barcelony Sandro Rosell, a później Ronaldo w imieniu Realu Madryt. Były piłkarz Królewskich miał zaprezentować Santosowi ofertę w wysokości 37 milionów euro - to osiem milionów mniej niż wynosi klauzula odstępnego zawodnika.
- Ronaldo przestał być piłkarzem i stał się biznesmenem. Naturalnie chciał zarobić na tej transakcji pieniądze, takie jego prawo - skomentował Oliveira.
- Neymar gra w klubie, w którym się wychował i który kocha. Żyje razem z babcią, rodzicami i synem. Dlaczego miałby to zamieniać na Real Madryt z nieobliczalnym trenerem? Tam istnieje ryzyko, że rozkażą mu ściąć włosy, wymuszą grę w obronie i zabronią dryblingów. Tutaj gra tak, jak chce - stwierdził sternik Santosu.
Niedawno Neymar odnowił kontrakt ze swoim klubem, dzięki czemu otrzymuje wyższą pensję i zgarnia 90% przychodów z praw do swojego wizerunku. Umowa obowiązuje do 2014 roku.
Najnowszą kompilację o jednym z najlepszych napastników w historii futbolu obejrzeć można tutaj.
- Zapuszczam brodę i wąsy! Jak wam się podoba? - zapytał przedwczoraj Ronaldo na Twitterze.
Oliveira: Ronaldo chciał zarobić na transferze Neymara
Kilka słów od prezesa Santosu
REKLAMA
Komentarze (72)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się