Po pewnych zachowaniach można rozpoznać prawdziwą osobowość człowieka. Tak jest tym razem z Gerarda Piqué. W rewanżowym meczu o Superpuchar Hiszpanii obraził Marcelo, nazywając go „karzełkiem”.
Ludzie związani z Barceloną wiele mówią o konieczności zachowywania pokoju, o nieodpowiedzialnych zachowaniach piłkarzy Realu Madryt, ale niewiele wspomina się o zachowaniach, które doprowadziły do przepychanek w doliczonym czasie gry.
Piqué był jednym z prowodyrów tej bójki. Kiedy w 54. minucie na murawę padł Messi, niefortunnie uderzony przez wyskakującego Marcelo, na boisku zawrzało. W epicentrum konfliktu znalazł się między innymi Piqué, który podbiegł do Marcelo i nazwał go „karzełkiem”. Brazylijczyk zignorował tę prowokację, ale lider defensywy Barcelony nie przestał podgrzewać atmosfery, wywołując tym furię u Pepego i Marcelo. Zachowanie niegodne gracza takiego formatu.
Co najciekawsze, po spotkaniu Piqué jako jeden z pierwszych przystąpił do krytyki Mourinho, mówiąc, że Portugalczyk „niszczy hiszpański futbol”. Przyganiał kocioł garnkowi. Hiszpańskiemu obrońcy można poradzić tylko, żeby spojrzał na siebie, zanim zacznie krytykować innych. To i inne zachowania Gerarda Piqué pokazują, że nie jest on najlepszym przykładem do naśladowania.
Gerard Piqué nie był święty
Katalończyk w czasie meczu obraził Marcelo
REKLAMA
Komentarze (505)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się