Emmanuel Adebayor w najbliższą środę nie poleci z Realem Madryt do Angoli, gdzie odbędzie się towarzyskie spotkanie, w którym przeciwnikiem Królewskich będzie najprawdopodobniej reprezentacja Czarnych Antylop. Togijczyk ma bardzo traumatyczne wspomnienia z pobytu w afrykańskim kraju. Podczas zamachu na autobus, którym podróżował, prawie stracił życie, więc ani madrycki klub, ani Mourinho nie zgłaszali żadnych sprzeciwów wobec absencji Manolita.
Napastnik chciałby jak najszybciej zapomnieć o tym, co stało się na początku 2010 roku. Kilka dni po rozpoczęciu Pucharu Narodów Afryki Adebayor razem z resztą togijskiej reprezentacji przejeżdżał autobusem przez Angolę, gdzie miał być rozegrany turniejowy mecz, kiedy grupa terrorystyczna zaatakowała pojazd. W wyniki strzałów zmarli kierowca autobusu, rzecznik prasowy i drugi trener zespołu, Amelete Abalo, a wielu piłkarzy zostało rannych. Drużyna Togo wycofała się z rozgrywek.
– Gdy rozpoczął się atak, słuchałem muzyki, jednak prawie od razu zareagowałem, kładąc się na ziemi. Leżeliśmy tak parę minut pośród odgłosów strzałów i krzyków. To był horror. Widziałem bardzo dużo krwi w autobusie – komentował Adebayor tragiczne wydarzenie.
Klubowy wysłannik, Cristoffer Laurens Komen, przybył w poniedziałek do Luandy, aby wybrać hotel, w którym zatrzyma się madrycki zespół, a także skontrolować obiekt, na którym zostanie rozegrane spotkanie. Stadion Jedenastego Listopada, którego nazwa upamiętnia dzień proklamowania niepodległości przez Angolę, mieści 50 tysięcy widzów, został wybudowany na potrzeby niedawnego Pucharu Narodów Afryki i otwarty w roku 2009.
Adebayor nie zagra w Angoli
Togijczyk ciągle wspomina atak terrorystów
REKLAMA
Komentarze (39)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się