REKLAMA
REKLAMA

Adebayor - kolejny rozdział wojny Mou-Valdano

Dyrektor i trener spierają się o napastnika
REKLAMA
REKLAMA

José Mourinho nie chce, żeby Jorge Valdano interweniował przy składzie drużyny ani przy żadnym innym aspekcie związanym z pierwszą ekipą Realu Madryt, robiąc wszystko, by wyrzucić go z gry, nawet z komentowania poczynań Królewskich na boisku. To nieprzyjemna sytuacja. Prawdopodobnie niesprawiedliwa. Sprawa Emmanuela Adebayora to teraz epicentrum starcia trenera i dyrektora. Argentyńczyk, w porozumieniu z prezesem, początkowo zdecydował, że klub nie wykorzysta umowy z Manchesterem City i odda Togijczyka. Cena transferu to 17 milionów euro, a roczne zarobki 7 milionów euro brutto, co wydaje się kwotą zbyt dużą jak na optymalne, ale nie zachwycające występy napastnika. Jednak oczywiście Mourinho się z tym nie zgadza. Jego stanowisko jest jasne: jeśli nie Real nie kupuje napastnika z najwyższej półki, to jest Rooneya czy Llorente, to Portugalczyk woli pozostać z Adebayorem, który już pokazał swoją wartość w Madrycie, niż kupować atakującego drugiego poziomu, który może nie zaaklimatyzować się w systemie, co udało się Afrykańczykowi bardzo szybko. Mamy więc kolejny rozdział wojny.

Historia wszystkich sporów jest podobna. Valdano przekazuje zarządowi jakąś myśl, a Mourinho krytykuje bezpośrednio jego. Wszystko na poważnie zaczęło się 16 stycznia, kiedy dyrektor generalny stwierdził po remisie z Almeríą, że "napastnik [Benzema] był na ławce", kiedy jeden z dziennikarzy zapytał go o transfer atakującego, o który tak dopominał się Portugalczyk. Od tamtego momentu rozgorzała bratobójcza walka. Klub zdecydował się spełnić prośby Mourinho i nawet odseparował Valdano od pierwszej ekipy. Ostatnie słowa Valdano o usunięciu się Mourinho w cień tylko pogłębiły konflikt. Portugalczyk uważa, że Argentyńczyk nie może już nawet o nim wspominać. To kolejny atak na pracę dyrektora. Wydaje się, że Mou nie toleruje Valdano nawet jako rzecznika klubu, chociaż sam publicznie nie odnosi się do osoby Argentyńczyka.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (70)

REKLAMA