Pierwsza połowa finału Copa del Rey. Piłkę przechwytuje Xabi Alonso, który chce ją wybić do przodu. Wcześniej jednak do Baska podbiega Sergio Busquets, który nakładką atakuje swojego kolegę z reprezentacji. Bezdyskusyjne niebezpieczne zagranie, które sędzia Undiano Mallenco interpretuje jako faul. Na tym się jednak skończyło - Busquets nie został nawet ukarany żółtą kartką i mógł spokojnie kontynuować grę. Alonso ze swojej strony po faulu przewrócił się na ziemię, ale bez żadnego udawania po chwili wstał o własnych siłach.
Dokładnie tydzień później - pierwszy półfinałowy mecz Ligi Mistrzów. W drugiej połowie spotkania Pepe wykonuje identyczną wręcz nakładkę, atakując Daniego Alvesa. Brazylijski obrońca pada na ziemię jak rażony piorunem, zwija się z bólu i z miejsca woła o nosze. Arbiter Wolfgang Stark od razu otoczony jest kilkoma zawodnikami Barcelony i zapewne pod presją podejmuje decyzję o wyrzuceniu zawodnika Realu Madryt z boiska. Alves po zniesieniu z boiska po chwili na nie wraca i od razu wykonuje sprint pod bramkę Ikera Casillasa.
Myślę, że ta sytuacja nie wymaga dalszego komentarza.
Pepe i Busquets - równi i równiejsi?
Dwie takie same sytuacje - dwie różne kary
REKLAMA
Komentarze (240)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się