Koszykarze Lagun Aro GBC bliscy byli sprawienia niespodzianki i ogrania na własnym parkiecie Realu Madryt, mimo ostatnich przejść – wciąż faworyzowanego. Do dogrywki doprowadził Sergio Llull, celnym rzutem za trzy na siedem sekund przed końcem, natomiast w doliczonym czasie gry istniała już tylko jedna drużyna. Królewscy wracają do domu z wygraną (78:88).
Zaskoczenie, w postaci dobrej gry miejscowych, nadeszło już w pierwszej kwarcie. Boisko zdominował zdeterminowany Andy Panko, przodujący w nabijaniu licznika punktowego. Real Madryt, w osobach Pabla Prigioniego i Sergia Llulla, zaatakował z dystansu, ze średnią skutecznością. Rewolucji w stylu gry, jak i jego efektach, po zmianie trenera nie odnotowano.
Los Blancos prowadzili, choć gracze z San Sebastián nie odstępowali ich na krok. Wielka w tym zasługa, wywołanego już do tablicy, Andy'ego Panko. Amerykanin w całym meczu zdobył trzydzieści jeden punktów, czyli zaledwie o pięć mniej niż dwaj najlepsi madryccy strzelcy razem wzięci.
On też wyprowadził zespół na prowadzenie tuż przed końcem meczu. Kiedy na tablicy wyników widniał rezultat 76:73, Llull, w desperackiej już akcji, na siedem sekund przed syreną oddał rzut zza linii 6,75 metra i... trafił! Doprowadził tym samym do dodatkowego czasu gry, w którym Real Madryt nie dał już rywalom żadnych szans. Sam zdobył dwanaście punktów, pozwalając im na zaledwie dwa.
78 – Lagun Aro GBC (21+14+17+24+2): Salgado (7), Lorbek (5), Kone (2), Doblas (8), Panko (31) – Miralles (7), Uriz (2), Sánchez (-), Baron (16), Skita (-).
88 – Real Madryt (25+14+18+19+12): Prigioni (10), Llull (21), Suárez (14), Reyes (6), Tomić (4) – Rodríguez (3), Mirotić (15), Veličković (6), Begić (-), Vidal (-), Fischer (6), Tucker (3).
Trójka i dogrywka potrzebne w San Sebastián
Real Madryt wygrał z Lagun Aro 88:78
REKLAMA
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się