Felieton sprzed tygodnia, warto przeczytać.
"Zastój na szczytach Ligi Mistrzów? Wyłoniła w minionej dekadzie ośmiu triumfatorów. Przejrzałem wszystkie rozgrywki krajowe naszego kontynentu - nigdzie trofeum nie jest bardziej przechodnie niż w Champions League. Na szczytach mundialu i mistrzostw Europy też nie znalazłem.
Kiedy przed tygodniem przyglądałem się felietonowo kaście najbogatszych klubów zhierarchizowanych w rankingu Money League, z której rekrutuje zwycięzców Champions League, znów dotarło do mnie, jak modne stało się oskarżanie najważniejszych europejskich rozgrywek o nużącą przewidywalność. Ciągle, panie, szpanują tam ci sami burżuje, dość oglądania tych tłustych od wygrywania dupsk, za Gierka to, panie, aż furczało w finałach od niespodzianek, a za Gomułki to już w ogóle mieliśmy nieustający futbolowy zawrót głowy. Wykombinowały sobie kapitalistyczne świnie i liberały rozgrywki tak, żeby rok w rok rządzili ci sami - specjalnie to wykombinowali i z chciwą premedytacją, ani się obejrzeliśmy, a odgrodzili się od Bukaresztów i Belgradów za fortyfikacją tak wysoką, że już nigdy żadna Steaua ani Crvena Zvezda do pucharów dopuszczone nie będą" - pisze redaktor Rafał Stec.
Ach, jaka ta Liga Mistrzów poczciwa
Felieton Rafała Steca
REKLAMA
Komentarze (22)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się