Ángel Di María udzielił wywiadu radiu Nacional. Oto najciekawsze fragmenty: - Gra co dwa dni trochę mnie wyczerpała. Ten, kto nie grał na tej intensywności przez 90 minut w jednym meczu, a dwa dni później miał kolejne spotkanie, nie wie czym jest to zmęczenie. To wiele spotkań z rzędu. To normalne, że tak się dzieje. Gra co dwa dni nie jest łatwa. W Sewilli grałem lepiej i mam nadzieję, że wrócę na poziom, który prezentowałem wcześniej.
- Sądzę, że się do tego przyzwyczaję. To sprawa grania co dwa dni, ciało się do tego dostosowuje. Trener stara się pomóc nam się do tego przystosować, przyzwyczaimy się. Jestem zadowolony z pracy z Mourinho, ponieważ dał mi możliwość gry od samego początku. Był jednym z tych, którzy chcieli, żebym do nich dołączył, dzięki niemu gram w tym zespole. Mourinho jest sympatyczny. Zawsze żartuje. To wielki trener, który sprawia, że w tej grupie nie ma podziałów na jednych i drugich. Zmienia się kompletnie, kiedy przychodzi konferencja lub mecz. Jest innym człowiekiem, jak każdy zawodnik. Jednak poza tym jest naprawdę bardzo miła osoba.
- Finał z Barceloną? Te mecze trzeba rozgrywać w jeden sposób. Taki, żeby wygrać. Jednak każdy finał jest inny. Te spotkania są z innego świata. Wygrywa się je sercem i siłą. Damy z siebie wszystko, żeby zwyciężyć. Zawsze chciałem wszystko wygrywać. Mam nadzieję, że uda się nam to już w tym sezonie, chociaż wciąż do tego daleka droga. Mimo wszystko w to wierzę. Jednak jeśli miałbym wybrać jeden tytuł, to postawiłbym na Ligę Mistrzów.
- Prawda jest taka, że wiedziałem, że Bernabéu to wymagający stadion. Jednak dając z siebie wszystko, walcząc, biegając, czasami dorzucając bramki, zdobyłem sobie uznanie ludzi. Zawsze chcę dawać z siebie wszystko, żeby ludzie wychodzili z meczu zadowoleni. Od pierwszego dnia, od pierwszego meczu kibice jakby się mną zaopiekowali. Moja gra spodobała się ludziom i wciąż tak jest. Na przykład Benzema nie ma serii bramkowej, a kibice chcą od niego tylko goli, ludzie nie obdarzają go takim uczuciem. Jednak to inna sprawa.
- Adebayor to skała. Więcej trzyma się z Francuzami ze względu na język. Wydaje się dobrym i zabawnym człowiekiem.
- Graliśmy w Pucharze cztery ciężkie mecze. Pokazują to wyniki. Musieliśmy grać na śmierć i życie, bo chcieliśmy dojść do finału. Polemiki w meczach z Sevillą? Nam też odgwizdywano niesłuszne spalone. Taki jest futbol. Sędziowie to też ludzie.
- W zespole myślimy tylko o grze. Jesteśmy z boku klubu. Jeśli jest jakiś problem, to załatwia go trener. On gra za nas na zewnątrz, a my robimy swoje na boisku. Świetnie sobie z tym radzi, drużyna jest bardzo zjednoczona. Mourinho krok po kroku sprawia, że jesteśmy silniejsi. Zaczęliśmy wszystko pół roku temu, przyszło wielu nowych piłkarzy, którzy musieli przyzwyczaić się do klubu i grupy.
- Przyjście tutaj było moim marzeniem. To coś pięknego, mogłem poznać wielu znakomitych zawodników. Mój idol? Zawsze podobał mi się Kily González.
- Mecz wyjazdowy z Realem Sociedad był bardzo ciężki. To wielka ekipa z wielkimi piłkarzami. Sprawili nam trudności, ale tutaj jest Santiago Bernabéu, gdzie zawsze mamy przewagę.
- Po zakończeniu gry w Realu chciałbym wrócić do Benfiki, gdzie zawsze byłem dobrze traktowany - zakończył Argentyńczyk.
Di María: Gra co 2 dni trochę mnie wyczerpała
Argentyńczyk w wywiadzie radiowym
REKLAMA
Komentarze (34)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się