To był udany tydzień. Transfer Mirzy Begicia, dwa mecze w Caja Mágica, dwie pewne wygrane, ze sporą przewagą, i dobra gra. Czyżby Real Madryt się rozkręcał? Nie zapeszajmy.
W środę, meczem z Partizanem na własnym parkiecie, koszykarze zainaugurowali drugą fazę Euroligi. Dzięki świetnej drugiej kwarcie, wygranej przez miejscowych 26:9, Serbowie nie mieli za wiele do powiedzenia. Całe spotkanie przegrali różnicą dwudziestu punktów (78:58). Dwadzieścia jeden zdobył sam Sergio Llull.
Weekend to oczywiście powrót na krajowe podwórko, a tam – derby Madrytu. Kilka niecelnych rzutów, nieudanych akcji. Początek był trudny, lecz z czasem niezbyt wymagająca obrona Estudiantes sprowokowała dziewięć punktów przewagi (15:6) oraz składną, szybką i skuteczną grę.
Koszykarski Real Madryt dawno nie grał w taki sposób. Każda akcja napędzana była z niezwykłym impetem, piłka często zmieniała właściciela, rzuty były celne. Wszystko wyglądało zgrabnie i atrakcyjnie. Podobnie w obronie, gdzie nie szczędzono sił, często podwajając czy nawet potrajając pod obręczą.
Kiedy Ettore Messina miał okazję, aby porozmawiać z podopiecznymi w przerwach, przeważającym zwrotem było „muy bien”. Nic dodać, nic ująć. Tak też – bardzo dobrze – prezentowali się madridistas tego wieczoru.
Zmiana stron towarzyszyła zmianie nastrojów. Królewscy zaczęli zawodzić w obronie, będącej oczkiem w głowie trenera. Nic dziwnego, że przy okazji przerw w drugiej połowie najczęstszym słowem było „defensa”, w różnych konfiguracjach.
Rywale sukcesywnie postawę tę wykorzystywali. Nie grali rewelacyjnie – wystarczyły proste metody, co tym mocniej denerwowało Messinę. Jego drużyna zmieniła się w tą, którą znano z poprzednich spotkań. I tylko w tym tkwił problem i różnica między pierwszą a drugą kwartą. W obu przewaga Realu Madryt oscylowała w okolicach piętnastu, dwudziestu punktów, jednak gra znacznie lepsza była w pierwszej odsłonie.
Nie wiele zmieniło się do ostatniej syreny. Im bliżej końca, tym mniejsze skupienie zawodników Estudiantes i większa swoboda gospodarzy, spokojnie zatrzymujących kolejne zwycięstwo w Caja Mágica (82:61). Pokazali, kto rządzi w Madrycie.
82 – Real Madryt (23+25+15+19): Prigioni (5), Llull (17), Suárez (8), Reyes (9), Tomić (13) – Tucker (7), Fischer (6), Mirotić (4), Veličković (10), Rodríguez (-), Garbajosa (3), Vidal (-).
61 – Asefa Estudiantes (10+20+20+11): Granger (5), Ellis (-), Sánchez (2), Caner-Medley (14), Asselin (4) – Gabriel (5), Jasen (11), Oliver (6), Clark (6), Welsch (8).
Real znów najlepszy w Madrycie
Koszykarze łatwo pokonali Estudiantes (78:58)
REKLAMA
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się