Menu
Airwolf / marca.com

Przed meczem z UD Almería

Niedziela, godzina 19.00

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

José Mourinho chyba ostro pracuje pilnikiem, ostrząc „pazur” swojej drużyny, bo ten drapie coraz mocniej i coraz bardziej efektownie. W meczu z Atlético – abstrahując już od tego, które bramki nie powinny zostać uznane – po raz kolejny odwrócili losy meczu na swoją korzyść, a przy tym zaprezentowali niebagatelny potencjał ofensywny. Zaprezentowanie się tak samo w Almeríi powinno dać nam gwarancję zwycięstwa.

O ile bowiem zazwyczaj staram się unikać pisania o gwarantowanym zwycięstwie, o tyle w tym wypadku nie sposób mówić o jakimkolwiek innym rezultacie. Gramy wszak z kandydatem do spadku, jedną z trzech drużyn mających na koncie zaledwie trzynaście punktów. Przy czym jest to stan sprzed 19. kolejki, ale obecna sytuacja różni się w sposób kosmetyczny – natomiast skoro Sporting i Saragossa zdobyły w sobotę po trzy punkty (odpowiednio z Levante i Hérculesem), wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż Almeríi przypadnie wątpliwie zaszczytne miano czerwonej latarni Primera División.

Czy trener José Luis Oltra ma w kadrze jakichś piłkarzy zdolnych przeciwstawić się Białemu Huraganowi? Można by z przymrużeniem oka powiedzieć, że „D. Alvesa”, gdyby nie to, że ów „D.” to Brazylijczyk, owszem, ale imieniem Diego i jest bramkarzem. Bramkarzem jednak wcale niezłej klasy, mającym na koncie kilka niezłych występów w meczach z potentatami, także Realem Madryt. W obronie zagra prawdopodobnie kwartet w składzie Michel Macedo–Hernán Pellerano–Carlos García–José Ortiz. Lat od dwudziestu do trzydziestu trzech, występów w dorosłych reprezentacjach zero (chociaż García radził sobie nieźle w drużynach młodzieżowych).

Lepiej wygląda sytuacja w pomocy. Duet defensywnych pomocników, 24-letni Hernán Bernardello i 28-letni Modeste M'bami, to zawodnicy mający już za sobą mecze w drużynach narodowych. Ten pierwszy zaliczył co prawda tylko debiut w towarzyskim spotkaniu z Panamą, ale za to drugi to dwudziestoośmiokrotny reprezentant Kamerunu, złoty medalista olimpijski z Sydney, były gracz Paris SG i Olympique'u Marsylia. W hiszpańskiej młodzieżówce oprócz Garcíi dobre występy zaliczał także Miguel Angel García Pérez-Roldán znany kibicom jako Corona. Nie będzie w tym kontekście wielką niespodzianką informacja, iż niespełna trzydziestoletni ofensywny pomocnik jest wychowankiem Realu Madryt.

Jeśli mielibyśmy na siłę szukać gwiazd w składzie naszego rywala, trzeba by wskazać skrzydłowych, Alberta Crusata i – przede wszystkim – Pabla Piattiego. Dwudziestojednoletni wychowanek Club Estudiantes de La Plata już raz wbił nam gola; jest zresztą w ogóle jednym z czołowych strzelców ekipy z Estadio del Mediterráneo, którą zapewne opuści po sezonie, gdy ta opuści pierwszą ligę, a młody Argentyńczyk będzie chciał się dalej rozwijać. Real Madryt? Barcelona? Wątpliwe. Jeśli chce pozostać w Hiszpanii, to gdyby zapytał mnie o zdanie, poleciłbym mu Mallorcę.

Analizę wyjściowej jedenastki naszego rywala (a raczej razie prawdopodobnej jedenastki) kończymy tradycyjnie na napastniku. Oltra czasami decyduje się na ustawienie z dwójką graczy ofensywnych, ale rezerwuje to raczej na słabszych rywali. Znaczy to, że raczej nie pojawi się na murawie znany nam z Wisły Kalu Uche, a w każdym razie nie pojawi się od początku, gdyż przypada mu zazwyczaj rola cofniętego napastnika, podczas gdy wysuniętym jest Leonardo Ulloa. Nigeryjczyk nieźle sobie radzi w Andaluzji już od paru lat, ale na Ulloę też nikt tam nie narzeka. Wychowanek klubu o tasiemcowej nazwie Comisión de Actividades Infantiles (która wyraźnie wskazuje na jego początkowy charakter – klubu ogólnosportowego dla dzieci) z miasta o równie wdzięcznej nazwie Comodoro Rivadavia trafił do Almeríi latem 2010 roku i strzelił póki co trzy gole w dwunastu meczach ligowych (mało? Pewnie, że mało, ale ta drużyna ogólnie nie jest bramkostrzelna), a do tego jeszcze kilka w Copa del Rey.

Nowoczesny – bo nowy – Estadio de los Juegos Mediterráneos może pomieścić dwadzieścia dwa tysiące kibiców. Dziś zapewni się pewnie do ostatka, ale kibice gospodarzy opuszczą go pewnie w nieszczególnych nastrojach. W ostatnich meczach ligowych Almería poniosła bezdyskusyjne porażki – 0:2 z Villarrealem i 1:4 z Mallorcą, chociaż do pewnego stopnia usprawiedliwia ją to, że oba spotkania grała na wyjeździe. Atut własnego boiska nijak jednak im nie pomoże w starciu z Los Blancos. Nie może im pomóc. Klęska na Camp Nou odciska się piętnem na przebiegu całego sezonu i jeśli Barcelona nie zacznie nagle w skandaliczny sposób tracić punktów (dajmy na to, porażki u siebie z Málagą i Racingiem), każde kolejne spotkanie aż do rewanżu w Madrycie będzie stało pod znakiem utrzymywania dystansu.

PS „Dojazdówki” prawdopodobnie nie będzie. El Klatus i Jarek się uczą do sesji. Sorry, Winnetou.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!