Ten, kto spodziewał się szybkiej kary dla Mourinho i Preciado, mylił się. Poprzednie procesy pokazują jasno długość postępowania, jak na przykład w przypadku Luisa Aragonésa w 2004 roku. Minęło osiem miesięcy od dnia, w którym ówczesny selekcjoner reprezentacji skierował do Reyesa słowa "jesteś lepszy od tego czarnucha", do wymierzenia kary w wysokości 3000 euro.
Ten proces administracyjny jest długi i nudny. Najpierw Komitet Rozgrywek decyduje czy otwiera postępowania na wniosek Stałej Komisji Państwowej przeciwko Przemocy, Rasizmowi, Ksenofobii i Nietolerancji. Komitet może nawet niczego nie rozpoczynać i w zarodku zdusić całą sprawę. Jeśli jednak postanawia zająć się sprawą, to następnym krokiem jest wyznaczenie przez Komitet sędziego, który przestudiuje sprawę. Ten sędzia może wzywać na przesłuchania Mourinho, Preciado i każdą osobę, którą uzna za stosowne. Po zakończeniu dochodzenia sędzia przekazuje swoją decyzję Komitetowi Rozgrywek, który musi uznać ją za oficjalną. To wszystko może potrwać nawet kilka miesięcy.
Jeśli Komitet zaakceptuje kary dla którejkolwiek ze stron, to oczywiście przysługuje jej odwołanie w Komisji Apelacyjnej i, w ostatniej instancji, Sportowej Komisji Dyscyplinarnej. Jeśli wszystko potrwa w przybliżeniu tyle, ile w przypadku byłego selekcjonera, to razem z odwołaniami sprawa może ciągnąć się ponad 9 miesięcy.
A to nie wszystko. Poszkodowani mogą odwoływać się nawet do Najwyższego Trybunału Administracyjnego. Jeśli chodzi o selekcjonera, to wszystko poszło po jego myśli i Komisja przyjęła odwołanie. Wygląda na to, że takie postępowania to tylko wiele krzyku o nic, a Mourinho bez problemów zasiądzie na ławce na Camp Nou.
Kara dla Mourinho najwcześniej w 2011 roku
Postępowanie może trwać nawet 9 miesięcy
REKLAMA
Komentarze (29)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się