- Real Madryt nie chce być najbardziej znienawidzonym klubem w Hiszpanii, do czego prowadzi go Jose Mourinho. Aura geniuszu i tajemniczości, która otaczała portugalskiego trenera, gdy stawał na czele „Królewskich”, zmienia się w gęstą, ciężkostrawną zawiesinę. - pisze na swoim blogu redaktor Dariusz Wołowski.
- „Powinniśmy być wdzięczni Mourinho, że zechciał pracować w Hiszpanii” – ogłaszał za pośrednictwem dziennika „Marca” Jose Antonio Camacho na kilka dni przed meczem Real – Osasuna. Jego podziw dla Portugalczyka i wiara w to, że „The Special One” podniesie standardy szkolenia w Primera Division przetrwały jednak bardzo krótko. Były piłkarz i trener Realu, obecnie szkoleniowiec klubu z Pampeluny opuszczał Santiago Bernabeu w przeświadczeniu, że na czele „Królewskich” stanął pyszałek i arogant.
- Wystarczyło zaledwie pięć kolejek Primera Division, by Mourinho pozrażał do siebie kilku znanych trenerów. Ostatnio po bezbramkowym meczu z Levante powiedział, iż mimo wszystko wyjeżdża z Walencji szczęśliwy, bo nikt z jego graczy nie trafił do szpitala. Brutalne polowanie na kości Higuaina, Ronaldo i Ozila „Mou” zarzucał wszystkim dotychczasowym przeciwnikom. (...)
Dokończenie felietonu przeczytać można tutaj.
Jak Mourinho kompromituje Real
Felieton Dariusza Wołowskiego
REKLAMA
Komentarze (172)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się