REKLAMA
REKLAMA

Van der Vaart, Drenthe i Diarra nie polecą na Majorkę

Klub musi sprzedać trzech zawodników
REKLAMA
REKLAMA

"Nie rozumiem piłkarzy, którzy nie mając wielu szans na grę, chcą w danym klubie pozostać, ponieważ lubią to miasto, jedzenie czy klimat. Niektórym, jeśli są bardziej inteligentni, wystarczy, że zobaczą swoją sytuację w pierwszym ligowym meczu, a będą mieć jeszcze czas, aby podjąć inną decyzję", ostrzegał kiedyś José Mourinho. A ten pierwszy ligowy mecz już w tę niedzielę i portugalski trener uznał, że nie powoła na niego Roystona Drenthego, Rafaela van der Vaarta i Mahamadou Diarrę. W ten sposób klub i sztab techniczny chcą wywrzeć presję na zawodnikach, których dyrekcja chce się pozbyć. Tym bardziej, że żaden z piłkarzy na brak ofert narzekać nie może.

Mourinho najmniejsze wątpliwości ma wobec Drenthego. Holender jako jedyny zawodnik z pola nie zagrał ani minuty w meczu o Trofeo Santiago Bernabéu. O możliwość wypożyczenia holenderskiego piłkarza pytało już wiele hiszpański klubów, ale sam zainteresowany zapewnił, że nie zamierza pozostawać w La Liga. Jeśli zatem chodzi o kluby zagraniczne, największe zainteresowanie wykazują Benfica i Fiorentina. Sytuacja Diarry wygląda podobnie. Mourinho na niego nie liczy, a sam Malijczyk gotowy jest odejść, ale tylko do zespołu, który występuje w Lidze Mistrzów. Pomocnikiem Królewskich interesował się niedawno Tottenham, który spełnia wymogi piłkarza.

Kwestia Van der Vaarta wydaje się być najbardziej skomplikowana. Mourinho bardzo się podoba zaangażowanie i podejście Holendra, dlatego gotowy byłby go "oszczędzić". Z drugiej jednak strony klub zdaje sobie sprawę, że to właśnie na tym zawodniku można zainkasować największe pieniądze. Niemiecki dziennik Bild sugerował wczoraj, jakoby Rafa miał przejść do Schalke i dołączyć tam do byłych kolegów klubowych z Madrytu - Raúla i Christopha Metzeldera.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (146)

REKLAMA