Menu
El Jarek / marca.com, realmadrid.com, własne

Zwycięski debiut Mourinho

Pierwsze zwycięstwo Mourinho

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Za nami pierwszy mecz w "erze Mourinho". Nowy Real Portugalczyka w swoim debiucie wygrał 3:2, a bramki strzelali Canales, Higuaín i Cristiano Ronaldo.

Pierwsze minuty były wyrównane, Real powoli budował przewagę w środku pola. Najbardziej wyróżniał się Pedro León, który nie miał problemu z kreowaniem akcji na skrzydle. Jedyne zastrzeżenie to jego dośrodkowania, ale oczywiście nie wszystko od razu w otwierającym sparingu. Pierwsze zagrożenie bramki Ochoy nadeszło ze strony Cristiano Ronaldo w 8. minucie. Portugalczyk uderzył w swoim stylu zza pola karnego. Chociaż nie było to piekielne mocne uderzenie i leciało w środek bramki, to bramkarz rywali trochę się zagubił. W miarę upływu minut Królewscy się rozkręcali, dobre wrażenie sprawiał szczególnie środek pola, gdzie rządzili Canales i Gago. W 17. minucie przypomniał o sobie León, który kapitalnie dograł do Benzemy. Francuz wybiegł sam na sam, ale miał trudną sytuację i trafił tylko w Ochoę. Benzema zaczął być bardzo aktywny i to on stał się w drugiej części pierwszej połowy liderem ataku Królewskich. W 32. minucie trafił w poprzeczkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Canalesa, a kilkadziesiąt sekund później przyjął długie podanie z własnej połowy i z ostrego kąta próbował zaskoczyć Ochoę.

Dominacja Realu była niepodważalna, więc musiała przyjść i bramka. W 34. minucie świetnie piłkę z własnej połowy wyprowadził Gago. Argentyńczyk dograł na skrzydło do Benzemy, ten zagrał z klepki z Cristiano. Francuz wyszedł sam na sam, zamarkował strzał i podał do Canalesa. Hiszpan miał już tylko przed sobą pustą bramkę. Fanstastyczna akcja, 1:0! (obejrzyj) Królewscy zasłużyli na bramkę, Dudek nie miał absolutnie nic do roboty, a po drugiej stronie ciągle było niebezpiecznie. Przed przerwą ostatnią groźną akcję przeprowadził Benzema z Pedro Leónem. Hiszpan w końcu dośrodkował, ale źle do strzału złożył się Cristiano. Niezła pierwsza połowa, absolutna dominacja i spokojne prowadzenie. Mogło być lepiej, ale nie było powodów do narzekań. Swoje na pewno robili Canales, Gago czy Benzema, to właśnie oni byli bohaterami pierwszej części meczu.

Przed drugą połowę Mourinho dokonał aż siedmiu zmian. Na boisku pojawili się Adán, Diarrá, Di María, Granero, Higuaín, Nacho i Drenthe. Z kolei zeszła między innymi wspomniana trójka bohaterów pierwszej połowy. Wydawało się, że nie ma prawa nic się zmienić, ale América zaczęła dominować. Najwięcej zagrożenia było po stronie Drenthego, który ponownie nie potrafił się uspokoić na czas meczu i panikował przy każdym zagraniu. Po ośmiu minutach ataków rywale w końcu trafili do siatki Adán. Świetne podanie z głębi pola i nieuwagę Pepego wykorzystał Esqueda strzelając spokojnie w długi róg. 1:1! (obejrzyj) Real zareagował? Nie. Cristiano i Granero bili głową w mur próbując rozkręcić jakieś akcje. Z ławki podniósł się sam Mourinho, który chyba przeczuwał, że nic dobrego z tego wyjść nie może. I nie wyszło. 61. minuta, po stracie Mahamadou Diarry przysnął Drenthe, a osamotniony Sánchez nie zmarnował okazji. Długi róg i 1:2! (obejrzyj) Obrona w drugiej połowie była beznadziejna, do tego wszystkiego doszedł brak Gago, który napędzał środek pola.

Gorzej być nie mogło, więc nagle było lepiej, jak to w Realu Madryt. Dwie minuty po stracie bramki piłkę w środku pola przejął Ronaldo. Portugalczyk błyskawicznie podał prostopadle do Higuaína, a ten umieścił piłkę w bramce. 2:2! (obejrzyj) Było źle, zaczęło być nieźle. Real się przebudził. W 70. minucie w końcu dobra akcja Di Maríi, który podał do Cristiano. Portugalczyk przeszedł rywala i wystawił piłkę Higuaínowi na szesnasty metr. Niestety Argentyńczyk strzelił w bramkarza. W końcu odpowiedzieli rywale. Po rzucie rożnym Adán musiał się porządnie wysilić, by uchronić zespół przed stratą kolejnej bramki. Dziesięć minut później chyba najładniejsza akcja mecz. Królewscy błyskawicznie rozegrali piłkę po ziemi od swojego pola karnego do drugiego. Pod szesnastką rywala akcję minimalnie zwolnił Diarra, ale w końcu przerzucił piłkę na skrzydło. Dośrodkowanie i... gol Higuaína. Niestety, Argentyńczyk był na minimalnym spalonym. Mimo wszystko rozegranie akcji było imponujące. (obejrzyj) Jeśli tego chce Mourinho, to jestem bardzo za. Real nie odpuścił. Arbiter podyktował rzut wolny około 18 metrów przed bramką rywali po faulu na Cristiano. 81. minuta, do piłki podeszli Drenthe i Ronaldo. Kto strzelił? Tak, Portugalczyk. Potężnie nad głową jednego z obrońców i świetnie ustawionego Pepego. Piłka wpadła przy zaskoczonym bramkarzu rywali prosto w środek bramki. 3:2! (obejrzyj) Na koniec sędzia odpuścił Garayowi, którego faul powinien skończyć się czerwoną kartką. Rywale nie skorzystali z dobrej pozycji i uderzenie z wolnego minęło lewy słupek bramki Realu.

Pierwszy sparing wygrany. Nie było łatwo, ale ciężko też nie było. Oczywiście były błędy, ale wciąż przed drużyną miesiąc pracy. W pierwszej połowie wyróżnili się Gago, Canales i Benzema. W drugiej mieliśmy przypomnienie z poprzedniego sezonu, kiedy zespół ratowali Higuaín i Cristiano Ronaldo. Można wyciągnąć wiele wniosków, ale trzeba to robić spokojnie. Ważne, że zawodnicy wyszli z treningów i w końcu zagrali normalny mecz. Kolejne spotkanie już w niedzielę o 4:30. Real zagra z LA Galaxy.

Składy:
CLUB AMÉRICA: Guillermo Ochoa (Navarrete, 45'); Armando Sánchez, Óscar Rojas (Martínez, 85'), Aquivaldo Mosquera (Trevińo, 59'), Adolfo Rosinei (Juan Carlos Silva, 64'); Daniel Montenegro (Sandoval 36'), Enrique Esqueda, Pavel Pardo, Matías Vuoso; Vicente Sánchez (Márquez, 85'), Israel Martínez.

REAL MADRYT: Dudek (Adán, 45'); Juanfran (Nacho, 45'; Morata, 84'), Pepe, Garay, Marcelo (Drenthe, 45'); Gago (Diarra, 45'), Lass (Tébar, 69'), Canales (Granero, 45'), Pedro León (Di María, 45'), Cristiano Ronaldo (Álex Fernández, 84'); Benzema (Higuaín, 45').

Stadion: Candlestick Park (San Francisco)
Widzów: 47 000

Bramki:
0:1, 34', Sergio Canales
1:1, 53', Esqueda
2:1, 61', Vicente Sánchez
2:2, 63', Gonzalo Higuaín
2:3, 80', Cristiano Ronaldo.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!