REKLAMA
REKLAMA

Finał w Madrycie, Real musi na to patrzeć

Felieton redaktora Rafała Steca
REKLAMA
REKLAMA

"Nie chcę się zagalopować, wiem, że wyciąganie z osobistych doświadczeń wniosków co do nastrojów całego - połowy? - miasta to zajęcie ryzykowne, ale w Madrycie naprawdę co chwilę mi się zdaje, że gospodarze sobotniego finału Ligi Mistrzów czują się, jakby Bayern z Interem zamierzali ich spoliczkować. Zresztą nie tylko Bayern z Interem.

Żywe wyrzuty sumienia Realu wybiegną na murawę Santiago Bernabeu w koszulkach obu finalistów.

I Arjen Robben, i Wesley Sneijder jeszcze minionego lata grali w Madrycie. Dziś Robben wywołuje wicher na skrzydle Bayernu, jest jedynym artystą o uwodzicielskim stylu w grupie zdominowanej przez rzemieślników, przesądzał o awansie monachijczyków do ćwierćfinału i półfinału LM. Sneijder reżyseruje natarcia mediolańczyków - od patrzenia na jego ruchy kibicom nie miękną nogi, ale bez jego przemyślanych, precyzyjnych kopnięć Inter byłby drużyną niewyobrażalnie uboższą. I też raczej nie dotrwałby do finału..." - pisze redaktor Rafał Stec.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (23)

REKLAMA