REKLAMA
REKLAMA

Gdy idolem naszego idola jest nasz ojciec

Felieton Dariusza Wołowskiego
REKLAMA
REKLAMA

„Wszystko, co osiągnąłem w piłce, zawdzięczam Enzo Francescoliemu” – wyznaje Zinedine Zidane. „Książę” odpowiada, że to nieprawda i dodaje ze śmiechem: „przecież byłeś lepszy ode mnie”.

W pamięci kibiców Zinedine Zidane jest piłkarzem spełnionym, ale jednocześnie postacią tragiczną. Cios głową, jaki wymierzył w swoim ostatnim meczu Marco Materazziemu splata w sposób nieunikniony losy wrogów. Na oczach świata francuski geniusz zachował się jak chuligan, oddając zwycięstwo na mundialu prowokującemu go topornemu Włochowi. Niemal cztery lata po fakcie, zbolały, ale wciąż zaciekły Francuz wyznał, że wolałby umrzeć, niż przeprosić. Obrońca Interu nie jest jednak tym, który na karierę Zizou wpłynął w sposób najgłębszy - pisze na blogu Dariusz Wołowski.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (87)

REKLAMA