"Było lato 2000. Wspaniały okres w Realu Madryt, który pełną piersią chłonął hołdy po zdobyciu ósmego w historii Pucharu Europy. Na dodatek nowy prezes Florentino Perez wydarł Barcelonie jej największy symbol - Luisa Figo. Wychowanek królewskich, 23-letni Jose Maria Gutierrez też oddychał spokojniej. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej dyrektor Jose Maria Sanchez „Pirri”, który sam zdobył z klubem dziesięć tytułów, wystawił go na listę transferową z etykietką: „niegodny, by być piłkarzem Realu” (Guti dostał w tamtym sezonie cztery czerwone kartki). Ale nowa władza przywróciła do klubu Jorge Valdano, który w talent „Złotego chłopca” wierzył bezwarunkowo. Kontrakt przedłużono o kolejne cztery lata..." -
felieton redaktora Dariusza Wołowskiego.
Genialny Guti – ofiara, czy pasożyt?
Felieton redaktora Dariusza Wołowskiego
REKLAMA
Komentarze (70)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się