REKLAMA
REKLAMA

Euroliga: Llull, remontada i pokonanie mistrza

Real Madryt ogrywa Panathinaikos!
REKLAMA
REKLAMA

Nowy Real Madryt, prowadzony przez Ettorego Messinę, podtrzymuje zwycięską passę i dodaje do swojego dorobku pierwsze naprawdę ważne zwycięstwo w sezonie – zwycięstwo z obecnym obrońcą tytułu mistrza Euroligi, Panathinaikosem. Włoskiemu trenerowi dane było zaprezentować doskonałą jakość zespołu, mającego zaledwie trzy miesiące i złożonego niemalże z samych nowych graczy – ze starej gwardii ostali się tylko Sergio Llull, Louis Bullock oraz, kontuzjowani, Felipe Reyes i Tomas van den Spiegel.

Tego wieczoru, w Palacio Vistalegre, mierzyły się ze sobą nie tylko dwie koszykarskie klubowe potęgi, ale i najlepsi trenerzy na Kontynencie, wspomniany już Messina i Željko Obradović. O ich wielkości niech przemówią liczby – łącznie zwyciężali w rozgrywkach Euroligi jedenaście razy (Ettore czterokrotnie, Željko razy siedem).

Gospodarze rozpoczęli mecz zawodząc i nie mogąc powstrzymać ataków Vassilisa Spanoulisa i kolegów. Rywale powoli odskakiwali na tablicy wyników i mogło się wydawać, że zdominują całe spotkanie, nie dojąc dojść do głosu madryckiej drużynie. Po pierwszych dziesięciu minutach przewaga wynosiła dziewięć punktów (12:21).

Nie wiem, czy Ettore Messina oglądał spotkania Realu Madryt w poprzednim sezonie, ale poczynił mały, jednakże znaczący ruch, który nie raz ratował punkty przed rokiem – wpuścił na parkiet Sergio Llulla. Energiczny Hiszpan, wraz z kolegą z reprezentacji, Jorge Garbajosą, diametralnie odmienili oblicze drużyny, zaczynającej dyktować warunki faworyzowanemu przeciwnikowi. Niezwykle zaangażowana gra Los Blancos sparaliżowała Panathinaikos, a świetna defensywa, szybkie kontry i trójka Llulla były fundamentem kapitalnej serii dwudziestu punktów z rzędu (20:0, w kwarcie 22:7).

Nie można nie wspomnieć o Dariuszu Ławrynowiczu, który wspomógł kolegów ośmioma punktami i trzema zbiórkami, niejako rywalizując z Nikolą Pekoviciem (sześć punktów i cztery zbiórki). Czarnogórzec co prawda nie zawodził, jednak obecność litewskiego centra pod koszami nie ułatwiała mu zadania.

Po przerwie, bohatera meczu, Llulla, zmienił Pablo Prigioni, kontynuując rozpoczętą przez młodego koszykarza pracę – zdobył siedem punktów (w tym dwie trójki) w dziesięć minut, przez cały czas utrzymując drużynę na prowadzeniu (46:39).

Po tym, jak pięć punktów z rzędu zaliczył Rimantas Kaukėnas, Panathinaikos poprawił się w obronie i po cichu zaczynał zmniejszać straty, sygnalizując, że meczu jeszcze nie oddali. Zespół trzymały w grze przede wszystkim punkty Pekovicia oraz Drew Nicholasa, wciąż wierzących w przełamanie. Za dobre wsparcie mogli posłużyć Sarunas Jasikevicius i Mike Bastiste, lecz nie mogli oni wystąpić na madryckim parkiecie.

O końcowe zwycięstwo zadbał w szczególności Kaukėnas, najlepiej punktujący tego dnia w zespole. Wraz z kolegami dali Europie jasny przekaz, że są mocni i mogą zajść w rozgrywkach dalej, niż to się niektórym wydaje.


80 - Real Madryt (12+22+25+21): Prigioni (11), Hansen (3), Bullock (9), Garbajosa (6), Ławrynowicz (15) - Veličković (7), Kaukėnas (17), Vidal (-), Llull (12).

70 - Panathinaikos (21+7+23+19): Spanoulis (4), Perperoglou (-), Fotsis (5), Nicholas (16), Peković (22) - Diamantidis (6), Tepić (6), Shermandini (6), Golemac (-), Calathes (1).

Ostatnie aktualności

Kadra na Atlético

Guti znów poza składem; wracają Garay i Metzelder

59
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (10)

REKLAMA