Menu

RealMadryt.pl w Madrycie: Zieleńce i złodziejki

Kilka słów o tym, dlaczego nie mógłbym pracować w Madrycie jako złodziej

Madryt. Miasto, które nigdy nie śpi, ale zarazem jakby nigdy się nie zmieniało. A już port lotniczy Barajas nie zmienił się ani na jotę. Może to i dobrze, skoro z zasady wszystko funkcjonuje tam jak w szwajcarskim zegarku, ale przydałoby się je trochę zminiaturyzować. Swoista kuracja odchudzająca przydałaby się także „dworcowi Madryt Główny”, czyli Atochy, pod jednym wszakże warunkiem – iż nikt nie ruszy tamtejszego miniogrodu botanicznego.

A owszem, mają tam – nieduży, bo nieduży – ogród botaniczny w samym środku dworca kolejowego. Tego typu instalacje są w Madrycie wcale popularne. Pomijając już nawet ten „właściwy” Królewski Ogród Botaniczny, położony zresztą tuż obok Atochy, stolica Hiszpanii ma jeszcze kilka takich przybytków, z czego jeden tuż pod Santiago Bernabéu. Tamten jest o tyle ciekawy, że stanowi zbiór kilkudziesięciu osobno zasadzonych drzew, z których każde pochodzi z innego kraju. Mają na przykład swoje drzewko Belgowie, mają Węgrzy i Nowozelandczycy (choć ktokolwiek zajmował się napisami, nie mógł się zdecydować, jak się pisze po hiszpańsku Nowa Zelandia), mają także Polacy. Ale o ile z Węgier trafiła do Madrytu pokaźnych rozmiarów lipa, z Nowej Zelandii zaś – zgrabna roślinka o nazwie tęgosz (znana też jako len nowozelandzki), o tyle Polskę reprezentuje rachityczny, ledwie żywy, połamany świerk. Albo o nasze drzewko w ogóle nikt tam nie dba, albo „zadbał” o nie jakiś wandal.

Inną lokalną ciekawostką, jaką można przyuważyć w okolicach naszego stadionu – ale nie tylko tam – są kobiety z popularnych w Hiszpanii gangów ciężarnych złodziejek-prostytutek. Jaki kraj, taka jakuza, chciałoby się rzec, ale wbrew pozorom ciąża daje tym kobietom ponadprzeciętną przewagę. Dziewczyna w ciąży może „na wabia” zająć sobą uwagę co bardziej szarmanckiego mężczyzny, jako właściwa złodziejka jest niemal zupełnie poza podejrzeniem, a gdy już ją złapią za rękę, zawsze może się zasłaniać błogosławionym stanem. Jeśli zaś akurat danego dnia nie wiedzie się w złodziejskim fachu, może ogołocić mężczyznę z pieniędzy w bardziej bezpośredni sposób, a do tego za jego pełną zgodą, gdyż niejeden Hiszpan (i pewnie nie tylko) jest gotów zapłacić dodatkowo za tak niecodzienne doświadczenie jak stosunek z kobietą w ciąży.

Hiszpanie to zresztą w ogóle ciekawi ludzie. Uznałem, że skoro przyjechałem tu jako dziennikarz, dobrze byłoby trochę porozmawiać z tubylcami. Co można osiągnąć na dwa sposoby: albo ja odezwę się do kogoś, albo sprowokuję kogoś, by odezwał się do mnie. Jadąc metrem, założyłem więc klubową czapkę („Patrzcie, jestem kibicem Realu Madryt”), a książkę, która umilała mi lot, trzymałem tak, aby dało się przeczytać napis na okładce („Nie jestem Hiszpanem” – autor Francuz, a tytuł po polsku). Eksponowałem te atrybuty i czekałem. Nic. „No ludzie”, myślałem sobie, „co z was za Hiszpanie? Ponoć Hiszpanie są towarzyscy i ciekawscy. I mili dla turystów. No to bądźcie mili i pogadajcie ze mną.” Nic. Zbliżałem się do ostatniej stacji, gdy usłyszałem „Nie jesteś Hiszpanem, co?” Pytanie zadał siedzący obok pasażer, na oko mój rówieśnik. Potwierdziłem. „Ja też nie. Jestem Katalończykiem.” No pięknie. A potem powiedział coś, co zrozumiałem bardziej dzięki tonowi głosu i współczującemu klepnięciu w ramię, aniżeli dzięki samym słowom, które wyrażały mniej więcej to: „Dostaniecie łomot od Milanu.”

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!