REKLAMA
REKLAMA

Poprzeczka coraz wyżej

Felieton Manuela Sanchísa
REKLAMA
REKLAMA

Manuel Sanchís, niegdyś wielki piłkarz Realu Madryt, regularnie publikuje w Marce felietony. Ten, który prezentujemy dziś, napisał jeszcze przed meczem z Sevillą. Sami oceńcie jego słuszność z perspektywy tego, co przeżyliśmy w niedzielę.
---------------
Początek sezonu pozwala ustalić jak mają się do rzeczywistości plany i zamierzenia każdej z dwudziestu drużyn Primera División i gdzie leży horyzont ich możliwości, a w przypadku Barçy i Realu Madryt, jak letni wypoczynek wpłynął na jednych, a szybkość integracji i budowania drużyny na drugich.

Nie ma wątpliwości, iż Katalończycy przystąpili do sezonu z pełnym bakiem i na dzień dzisiejszy nic ważnego się nie zmieniło, nawet Eto'o zszedł na drugi plan wobec nieskazitelnego początku sezonu w wykonaniu Ibrahimovicia. W przypadku Los Blancos oczy ich sympatyków, wśród których również znajdują się moje, obserwują z pożądaniem i odrobiną niecierpliwości, czy do skuteczności, którą się popisujemy i która czasami pozwala nam przetrwać, dołączy też błyskotliwy styl gry, scalając tym samym aspiracje do zdobywania trofeów, w które celuje drużyna tak pełna talentu.

Początki nie są złe, wręcz przeciwnie, mecze wygrywane są przekonywająco, a w wielu przypadkach wynik nie pozostawia żadnych wątpliwości, lecz ciągle znajdujemy się w połowie drogi do osiągnięcia poziomu gry pożądanego zarówno przez samych piłkarzy, jak i całe madridismo. Real Madryt dobrze wywiązał się ze starć ze słabeuszami bądź średniakami, lecz nadchodzi moment by zweryfikować dojrzałość drużyny, podnieść poprzeczkę trudności, i dziś Sevilla, z uwagi na swój potencjał, dobry początek sezonu i aspiracje na wszystkich frontach, będzie prawdziwym sprawdzianem naszych możliwości.

Nie wiem, czy będą rotacje w składzie, wydaje mi się, iż nie, lecz emocje są gwarantowane. Miejmy nadzieję, że mecz będzie dobrym widowiskiem i czeka nas wielka futbolowa noc.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (14)

REKLAMA