Mecz pokazał wielką różnicę w stadium przygotowania zespołów do sezonu. Real Madryt jest już drużyną gotową, natomiast Caja Laboral (wcześniej TAU Cerámica) potrzebuje jeszcze trochę czasu i... zdrowia. Kontuzje w ekipie Duško Ivanovicia pokrzyżowały ambitne plany obrony tytułu i pozwoliły na zdominowanie spotkania przez Królewskich.
Już od pierwszej kwarty koszykarze z Madrytu grali bardzo pewnie i mądrze, a Ettore Messina nie stronił od częstych zmian, ukazując, jak szeroki i kompetentny skład posiada.
Znakomity początek zapisał Pablo Prigioni, otwierając mecz sześcioma punktami i asystą. Nasz nowy rozgrywający kilkakrotnie zagrał dobry pick&roll, świetnie współpracując z Louisem Bullockiem. Obaj trenerzy rotowali składem bez żadnych granic – w pierwszych dziesięciu minutach gry na kanaryjskim parkiecie zasmakowało siedemnastu zawodników.
Mając wynik w garści (18:30), Messina starał się zadbać o świeżość i intensywność w obronie, stąd, wspomniana już dwukrotnie, rotacja. Caja Laboral wydawała się być drużyną mocno zagubioną, nie potrafiącą stworzyć na boisku kolektywu i zespołowo przeciwstawić się przeciwnikowi. Poświadczyć o tym może zaledwie siedem punktów zdobytych w drugiej kwarcie.
Tyleż samo punktów, siedem, zdobył po przerwie sam Mirza Teletović, w dwie i pół minuty. Dzięki temu, jego zespół osiągnął serię 11:4, pobudzając w sobie chęć walki o zwycięstwo. Real Madryt trochę w tym aspekcie przysnął.
Messina przekazał swoim podopiecznym wyraźne wskazówki i zalecenia, w jaki sposób Real Madryt ma się prezentować – dużo rozgrywania piłki, gra na zasłonach, zagrania pod kosz, solidna defensywa i myślenie. Koszykarze zerwali się ze snu, nie dając rywalom już żadnych szans na łatwe kosze.
Ostatnie minuty to szansa dla zawodników częściej goszczących na ławce rezerwowej, niż na parkiecie. I tak, warto odnotować dobre występy Novicy Veličkovicia i Axela Hervelle'a, którzy po profesorsku ograniczyli Tiago Splittera. Co ciekawe, Belg, mający opuścić Madryt jeszcze tym okienku transferowym, został, pod względem statystycznym, najlepszym zawodnikiem meczu (12 punktów, 7 zbiórek, 2 asysty i łącznie 22 punkty rankingowe).
Los Blancos zrobili to, co zrobić powinni. Zdemolowali osłabioną Baskonię, grając nad wyraz pewnie i skutecznie, wykorzystując przy tym błędy i słabości przeciwników.
W wielkim finale Real Madryt zagra z Regal FC Barcelona, który równie łatwo poradził sobie z gospodarzem imprezy, Gran Canarią (51:74). Mecz rozpocznie się o godzinie 19:00, dnia dzisiejszego. Wcześniej, o 18:00, konkurs trójek i wsadów.
62 – Caja Laboral (18+7+22+15): Pau Ribas (-), English (5), San Emeterio (16), Splitter (11), Teletović (17) – Micov (4), Rodríguez (-), Barac (9).
87 – Real Madryt (30+18+18+21): Prigioni (9), Bullock (13), Hansen (9), Reyes (9), Garbajosa (4) – Samb (4), Vidal (-), Llull (8), Hervelle (12), Kaukėnas (3), Veličković (11), Dašić (5).
Superpuchar ACB: Madryt demoluje Caja Laboral!
W finale Królewscy zagrają z Barçą
REKLAMA
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się