Efektownie wygrywając wczorajsze spotkanie z FC Zürich zawodnicy Realu Madryt sprawili trenerowi cudowny prezent urodzinowy. Dziś bowiem Manuel Pellegrini, najstarszy szkoleniowiec w La Liga, kończy 56 lat.
Chilijczyk przyszedł na świat w stolicy, tam też spędził całą piłkarską karierę, zaczynając od występów w szkółce Audax Italiano. Kiedy utalentowany obrońca liczył 20 lat, upomniał się o niego jeden z największych klubów w kraju – Universidad de Chile. Pellegrini (stoi pierwszy z lewej) szybko wywalczył miejsce w składzie Los Leones i bronił barw stołecznego klubu przez kolejnych trzynaście sezonów, rozgrywając 451 oficjalnych spotkań i strzelając 24 bramki. W tym czasie cieszył się bardzo dużo sympatią kibiców, którzy docenili jego przywiązanie do drużyny. W latach 90., kiedy objął posadę w zespole największego obok Colo-Colo rywala – Universidad Católica – miłość fanów stopniała. Jedynym trofeum, jakie zdobył jako zawodnik, był Puchar Chile w 1979 roku. Kolejnych siedem pucharów wygrywał już w roli szkoleniowca…
Dwa lata po zawieszeniu butów na kołku, Pellegrini podjął się pracy w Universidad de Chile, lecz w połowie sezonu zrezygnował, aby wyjechać i skończyć zagraniczne kursy trenerskie. Po powrocie nigdy nie zasiadł na ławce klubu swojego życia, pracował natomiast w innych chilijskich zespołach – Palestino i O’Higgins – oraz młodzieżowej reprezentacji kraju. Jak wspomniałam, w 1994 roku przeszedł do Universidad Católica i zdobył tam Puchar Chile oraz Copa Interamericana. Niestety brak trofeów w następnych latach sprowokował media do masowej krytyki i zaowocował odejściem.
W 1999 roku Inżynier (przydomek pochodzi od wykształcenia uzyskanego na wydziale inżynierii lądowej i wodnej) postanowił spróbować swoich sił za granicą i objął posadę w ekwadorskim Liga de Quito, z którym zdobył mistrzostwo i doszedł do 1/8 finału Copa Libertadores, gdzie w rzutach karnych poległ z River Plate. Wkrótce potem sam miał okazję trenować Argentyńczyków. Do ojczyzny Maratony trafił w 2001 roku, pierwszy rok spędzając w San Lorenzo i wygrywając Torneo Clausura oraz Copa Mercosur. Kolejny sezon Pellegrini rozpoczynał już na ławce River i z La Banda Roja powtórzył wyczyn w Torneo Clausura. Triumfy odbiły się echem na Starym Kontynencie i latem 2004 roku Chilijczyk przeprowadził się do hiszpańskiego Villarrealu.
Właśnie z Żółtą Łodzią Podwodną Pellegrini święcił największe sukcesy. W debiutanckim sezonie zajął trzecie miejsce, gwarantując drużynie miejsce w Lidze Mistrzów i ostatecznie docierając do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Rok później brylował już w Champions League, odpadając dopiero w półfinale po dwumeczu z Arsenalem. W sezonie 2007/08 Inżynier poprowadził Villarreal do najważniejszego osiągnięcia na arenie krajowej – pierwszego w historii wicemistrzostwa. Dziennik Marca przyznał mu Trofeo Miguel Muńoz dla najlepszego trenera. Choć w Hiszpanii zdobył tylko niezbyt prestiżowy Puchar Intertoto, zbudował drużynę silną, konkurencyjną dla największych w kraju i za granicą, prezentującą miły dla oka futbol. Z Villarrealu odchodził jako bohater.
Tegoroczne wakacje przyniosły ogromną zmianę w życiu Pellegriniego, Florentino Pérez zaproponował mu pracę w przebudowywanym Realu Madryt. Chilijczyk ofertę przyjął i życzymy mu dzisiaj, aby spędził w stolicy wiele lat pełnych spektakularnych pojedynków, wyczekiwanych sukcesów oraz kolejnych rekordów. Nowy trener preferuje ofensywny, kombinacyjny futbol, jaki uwielbiają madridistas, a z tak klasową drużyną może zaspokoić wymagania kibiców. Oby potrafił okiełznać cracków i był częścią zespołu, który za kilkadziesiąt lat wspominać będziemy z dumą i radością. Wszystkiego najlepszego!
Feliz cumpleańos, seńor Pellegrini!
Trener Królewskich kończy dziś 56 lat
REKLAMA
Komentarze (56)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się