Jorge Valdano nie zamierzał gryźć się w język, udzielając wywiadu agencji DPA, przez którą został zapytany o odwiecznego rywala, FC Barcelona.
- Oba modele instytucjonalne są takie same, a obowiązek utrzymania pozycji lidera również jest taki sam. Każdy według własnej wizji próbuje zająć swoje miejsce na ziemi. Barcelona robi to, patrząc od Katalonii ku wewnątrz, a Real Madryt robi to patrząc z Hiszpanii na zewnątrz. Jednak w rzeczywistości oba kluby szukają możliwości odróżniania się, aby spróbować dojść do tego samego miejsca, którym jest pozycja lidera - stwierdził dyrektor generalny Królewskich, tłumacząc sposób bycia obu klubów.
- Gdy Barcelona zdobywa jakieś trofeum, wszyscy - od trenera po ostatniego gracza - kończą swoje przemowy okrzykiem "Visca el Barça y Visca Catalunya". Jednak tutaj ciężko by było, żeby któryś gracz mówił "Viva el Real Madrid y viva la Comunidad de Madrid" (hiszp. Niech żyje Real Madryt i niech żyje Wspólnota autonomiczna Madrytu - dop. red.) - ironizował Valdano, nawiązując do osoby prezesa Joana Laporty, związanego z licznymi grupami politycznymi, dążącymi do niepodległości Katalonii.
Jorge odniósł się również do nieprzychylnych komentarzy wobec kosztownych transferów Cristiano Ronaldo i Kaki, płynących z Katalonii. - Gdy Barcelona kupiła Ibrahimovicia, zauważyłem brak komentarza ze strony biskupa Barcelony. Wydaje się, że kościół powinien być ponad regionalizmy i zaskoczyło mnie to, że w sprawie Ibrahimovicia nie wygłaszano przemów w podobnym tonie - ironizował Valdano. - W istocie oba kluby mają ten sam model: to dwa stowarzyszenia nienastawione na zysk. Barcelona wykorzystuje teraz bardzo dobrą generację piłkarzy ze szkółki, tak samo jak Real Madryt w czasach Piątki Sępa - uważa Jorge.
- Wliczając w to ekonomistów, którzy szukają recepty na wyjście z kryzysu, wszyscy mówią o potrzebie inwestowania, w celu rozruszania rynku. Świetnie, więc właśnie to robi Real Madryt i z tego powodu korzyść odniesie cały hiszpański futbol, nie tylko Real Madryt - deklaruje Valdano.
Valdano zdaje sobie sprawę, że obecny projekt był jedynym sposobem, aby móc zmierzyć się z Barceloną. - Oni dokonali bardzo dobrych rzeczy i są teraz na świetnej pozycji. Nikt nie wygrywa potrójnej korony, jeśli nie jest potężny, a Real Madryt to klub, który nie rezygnuje, który walczy o pozycję lidera. W tym roku będziemy musieli dokonać ogromnego wysiłku, aby zniwelować dystans do Barcelony.
- Gdy ktoś prosi o kredyt, musi zobowiązać się do jego spłacenia. Nie można zapominać, że Real Madryt to najbogatsza sportowa firma na świecie. To daje nam przewagę w momencie proszenia o pomoc finansową. Dokonaliśmy w jednym roku rzeczy, których w normalnych okolicznościach dokonalibyśmy w trzy lata.
Valdano wypowiedział się także na temat kwestii trenera Królewskich. - Wenger był naszą pierwszą opcją na ławkę, ale Pellegrini to hiszpański Wenger. Manuel ma pewną cechę, która jest bardzo ważna dla tego klubu - spokój ducha. Real Madryt to klub, który nieustannie przeżywa ogromne turbulencje. Posiadanie spokojnego człowieka to ogromna przewaga - wyjaśnił Argentyńczyk.
Nie mogło również zabraknąć tematu Davida Villi. - Byliśmy bardzo blisko otrzymania pozwolenia na transfer od Valencii, jednak natrafiliśmy na przeszkodę nie do przejścia. Wtedy pojawiła się możliwość zakontraktowania Benzemy, który w tym momencie sprawia nam radość - zakończył Valdano.
Valdano: A gdzie przemowa biskupa Barcelony w sprawie Zlatana?
Kilka kontrowersyjnych wypowiedzi ze strony dyrektora generalnego
REKLAMA
Komentarze (108)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się