Franck Ribéry wciąż nie akceptuję stanowiska Bayernu Monachium. Tego lata byliśmy już świadkami kilku co najmniej dziwnych epizodów, w których dziennikarze dopatrywali się gestów, wyrażających pragnienie Francuza, jakim jest opuszczenie bawarskiej drużyny na rzecz Realu Madryt.
Odkąd rozpoczął się okres przygotowawczy, francuski pomocnik opuścił kilka treningów, prowadzonych przez Louisa van Gaala, tłumacząc się rozmaitymi kłopotami fizycznymi bądź kontuzjami.
W ostatnich dniach sprawa przenosin do stolic Hiszpanii jednak ucichła. Franck nie powiedział, ani nie zrobił nic, co mogłoby nastawić fanów Bayernu przeciwko niemu. Jedyne co zrobił, to wypowiedział się dwuznacznie na łamach jednej z hiszpańskich gazet sportowych. "Nie mogę nawet mówić o Realu Madryt", tłumaczył.
Ostatnia kuriozalna sytuacja miała miejsce dzisiaj, w siedzibie bawarskiego klubu. Podczas dzisiejszego treningu, odbyła się sesja fotograficzna, w czasie której zrobiono oficjalne zdjęcie na sezon 2009-2010. Przy okazji tego wydarzenia, można było dostrzec kolejny akt buntu francuskiego pomocnika. Ribéry pozował bowiem do oficjalnego zdjęcia w koszulce o numerze jedenaście, należącej do Ivicy Olicia, klubowego kolegi. Nie założył własnego trykotu z numerem siódmym i swoim nazwiskiem. Co to może to oznaczać? - pytają dziennikarze madryckiego dziennika ABC.
Ribéry pozował do oficjalnego zdjęcia w koszulce Olicia
Buntu Francuza ciąg dalszy?
REKLAMA
Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania
Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.
- Aktualności+
- Bez reklam
- Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+
od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej
Komentarze (84)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.