Na weekendowym Walnym Zgromadzeniu tym razem nie było żadnych zgrzytów. Przypomnijmy, że po wysoce kontrowersyjnym Zgromadzeniu z 13 grudnia ubiegłego roku zadecydowano, by powtórzyć głosowanie, aby uporządkować sprawy klubowe przed przejęciem sterów przez nową administrację.
Vicente Boluda, tymczasowy prezes klubu, otrzymał wystarczającą ilość głosów i tym samym pozostanie na swoim stanowisku do wyborów prezydenckich (14 czerwca), jednak on sam uważa, że to nie jest jego triumf.
- Na tym Zgromadzeniu to nie ja zatriumfowałem. To był triumf wszystkich... triumf madridismo - powiedział Boluda w swej przemowie. - Zmiany rozpoczęły się 16 stycznia (rezygnacja Ramóna Calderóna). To Zgromadzenie pokazało zjednoczenie Realu Madryt, a teraz musimy spoglądać przed siebie, w przyszłość. Dziś, wszyscy możemy określać siebie zwycięzcami.
Boluda jest także pewien, że czerwcowe wybory przebiegać będą w spokojnej atmosferze, nawet mimo faktu, iż udział w wyborach zapowiedział Ramón Calderón. "Ten spokój musi być kontynuowany aż do wyborów, kiedy wszystko zacznie się od nowa", powiedział prezes.
- Nie ma znaczenia, czy Calderón chce startować. Zgromadzenie jest suwerenne i jeżeli wygra, stanie się tak dlatego, że socios tego chcieli. Naprawdę istotną sprawą jest to, czego chcą socios.
- Radziłbym jednak, by wybory były nadzorowane przez organizację zewnętrzną. W tak wielkim klubie lepiej, żeby pewne sprawy były przekazywane w ręcę specjalistycznych organów. Już dziś mogliśmy zobaczyć, jak płynnie przebiegło Zgromadzenie.
Na koniec, Vicente Boluda powiedział parę słów o zbliżającym się opuszczeniu Santiago Bernabéu: "Czułbym się skrzywdzony, gdybym miał opuszczać klub w takiej sytuacji, jaka była wcześniej. Ale zostawienie klubu w dobrej formie wcale mnie nie martwi. Przeciwnie, jestem zadowolony".
Boluda: To był triumf madridismo
Prezes o weekendowym Walnym Zgromadzeniu
REKLAMA
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się