Wydarzenie z 79. minuty spotkania Realu Madryt ze Sportingiem Gijón sprawiło, iż Daniel Parejo stał się najszczęśliwszą osobą na świecie. Dwudziestoletni pomocnik, zmieniając Sergio Ramosa, zadebiutował w Primera División, broniąc barw najbliższego jego sercu klubu. Po dwóch miesiącach treningów i wyleczeniu kontuzji kolana wychowanek Królewskich nareszcie mógł spełnić marzenie. Po meczu nie ukrywał wielkiej radości i z chęcią podzielił się swoimi wrażeniami.
„Zadebiutowanie w Primera z tym herbem i w tej koszulce było moim marzeniem. Kontuzja była skomplikowana. Teraz, kiedy się z nią uporałem, bardzo chcę pomóc drużynie. Podczas treningów zawsze pracuję na całego i daję z siebie wszystko na boisku, ponieważ tylko wtedy mogę się zaprezentować.”
„Przeciwko Sportingowi byliśmy niesamowici. W pierwszej odsłonie ustawiliśmy spotkanie, w drugiej przypieczętowaliśmy wygraną. I po raz kolejny zachowaliśmy czyste konto. Nadal mamy dziesięciopunktową stratę, ale udało nam się skrócić dystans o dwa oczka. W przyszłym tygodniu znów możemy zbliżyć się do lidera. To osiem zwycięstw z rzędu, a przed nami jeszcze sporo pojedynków. Dwa lata temu byli dziewięć punktów za liderem i wygrali ligę.”
„Moim celem są występy w Realu Madryt. Będę walczył na każdym treningu i meczu, aby zasłużyć na jak najwięcej czasu na boisku.”
Parejo: Debiut w tych barwach był moim marzeniem
Wychowanek po pierwszym meczu w Primera División
REKLAMA
Komentarze (44)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się