Julien Faubert rozegrał wczoraj swoje pierwsze minuty w koszulce Realu Madryt w meczu z Racingiem Santander. Pojawił się w piętnastej minucie drugiej połowy, zmieniając Arjena Robbena.
Francuz nie miał zbyt udanego wejścia w grę. Otrzymał piłkę i próbował podać ją koledze, jednak trafił wprost pod nogi Gonzalo Colsy. W pierwszych minutach pokazywał dużą chęć uczestniczenia w grze. Dawał o sobie znać także w obronie, starając się uprzykrzyć życie rywalom.
Od skrzydłowego wymaga się przede wszystkim ruchu, a Faubertowi wyraźnie brakowało zdecydowania. W pierwszej sytuacji, w której, mając piłkę, stanął twarzą twarz z rywalem wolał podać w szerz boiska do Rafaela van der Vaarta. Szybkość to jeden z głównych autów byłego piłkarza West Hamu. W kontrataku zapoczątkowanym przez Raúla Julien otrzymał piłkę i przebiegł z nią parę metrów, jednak Luccin przyblokował go barkiem i odebrał mu piłkę.
Druga próba rajdu również była nieudana. Po raz kolejny piłkę podawał kapitan, jednak Faubert po raz kolejny ją stracił. Później jednak pokazał próbkę swoich możliwości, gdy wyszedł zwycięsko z pojedynku z dwójką obrońców Racingu.
Julien Faubert rozpoczął przygodę w Realu Madryt niewidocznie. Sam trener określił ten występ mianem "szarego". Usprawiedliwić to można faktem, że drużyna Juande Ramosa w ostatnich minutach spotkania z Racingiem była nastawiona bardziej na utrzymanie niż powiększenie przewagi. Być może Francuz odnajdzie się, gdy będzie grał razem z Robbenem, dzięki czemu zyska więcej miejsca na boisku.
Faubert zadebiutował...
... jednak zbyt wiele nie pokazał
REKLAMA
Komentarze (72)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się