Iker Casillas może być już teraz śmiało uważanym za jednego z najlepszych bramkarzy świata. Jednakże portero Realu Madryt przyznał dziś, że nie wszystkie komplementy, które są kierowane w jego strone, są słuszne. Iker, który ma dopiero 27 lat, powiedział, że, tak jak wszyscy piłkarze na boisku, tylko wykonuje swoją pracę.
- Nie lubię być punktem odniesienia. San Benito czy San Iker wydają się być czymś, co mnie przerasta. Wierzę, że każdy ma swoją rolę. Zawodnicy na boisku, jak Messi, grają w piłkę, a ja muszę bronić strzały. Lecz tak długo, jak bramkarz ma spektakularne interwencje, wydaje się, że jest zbawcą. Wszystko co robię jest moją pracą - powiedział Iker w wywiadzie dla UEFA Magazine.
Choć Casillas nie lubi, gdy komplementuje się go w taki sposób, to nie ma wątpliwości, że dla mnóstwa fanów jest już numerem jeden na świecie. Za to, co zrobił dla Realu Madryt i reprezentacji Hiszpanii.
Rzeczywiście, Iker był jednym z bohaterów Hiszpanii, kiedy ta wygrywała Mistrzostwa Europy w ubiegłym roku. Samo trofeum, jak przyznał bramkarz Realu Madryt, jest dla niego czymś bardzo szczególnym.
- Nigdy nie myślałem, że jeden puchar może być ważniejszy od innego, wszystkie są tak samo ważne, lecz Mistrzostwa Europy były czymś najlepszym, co udało mi się wygrać w mojej karierze. To nowe uczucie. Podczas gdy Real Madryt jest największy na świecie, bardziej powszechny, to reprezentacja Hiszpanii skupia 45 milionów ludzi, którzy tutaj żyją. A to jest o wiele bardziej ekscytujące - przyznał Hiszpan.
Iker powiedział również krótko o tym, co jest receptą na osiągnięcie sukcesu. Zdaniem najlepszego bramkarza świata w 2008 roku najważniejsze to "wiele pracy, odrobina szczęścia, by nie doznać kontuzji i bycie w zwycięskiej drużynie".
Iker: Nie lubię być punktem odniesienia
Iker nie lubi, gdy nazywa się go świętym
REKLAMA
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się