REKLAMA
REKLAMA

Villalonga: Jak najwcześniej wybory!

Madrycki urzędnik publicznie wygłasza swe aspiracje
REKLAMA
REKLAMA

Ostatnie dni reform w Realu Madryt wzbudzają spore kontrowersje. Jedni się radują, przewidując w ich konsekwencji korzystne zmiany, inni natomiast mają wrażenie, że obserwują sceny rodem z komedii. Wśród tych drugich znajduje się Juan Villalonga, madrycki biznesmen, aspirujący do fotela prezesa Realu Madryt.

Wczoraj Villalonga wygłosił specjalne oświadczenie, postulując o "tak szybkie wybory, jak tylko możliwe" i argumentując to przekonaniem, że "Real Madryt tonie w kryzysie, instytucjonalnym oraz społecznym i potrzebuje obrania nowego kursu".

Villalonga nie ukrywał smutku rezultatem obrad Zgromadzenia, które według niego stało się "polem bitwy między wspierającymi obecnego prezesa, i tymi, którzy są mu przeciwni", odnosząc wrażenie, że w debacie "przegrali wszyscy".

Pretendent do kierowania klubem nazwał Real Madryt "większą instytucją na planecie, która straciła miano bezdyskusyjnego lidera". Villalonga stwierdził: "Nie mówię o równowadze, mówię o ideałach, o władczości, o potędze klubu z ponad 107 latami historii, o Najlepszym Klubie XX Wieku".

Z tego powodu uważa, że socios "nie mogą stać z założonymi rękoma ani minuty dłużej, ponieważ spoczywa na nich odpowiedzialność oraz głęboka wina za konieczność oglądania klubu pogrążonego w wojnie pomiędzy braćmi i atakowanego oskarżeniami, które w żadnym stopniu nie wpływają korzystnie na instytucję".

Biznesmen stawia sprawę jasno: "Real Madryt potrzebuje zmiany kursu, nowego paktu pomiędzy socios a ich liderami, pomiędzy tym, co menadżerskie a tym, co sportowe".

Na koniec Villalonga retorycznie zapytał, czego pragną fani - "klubu, który improwizuje z trenerami, czy takiego, w którym gra w białym trykocie to zaszczyt".

Ostatnie aktualności

Schuster: Ale ulga

Niemiec twierdzi, że dyrekcja sportowa nigdy nie liczyła się z jego zdaniem

47
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (45)

REKLAMA