Bramka Realu Madryt została bez skrzydeł, bez skrzydeł anioła z Móstoles, do których przyzwyczaiło się całe madridismo. Iker jest kolejnym śmiertelnikiem, który popełnia błędy. Nawet on nie jest w stanie podnieść drużyny bez chwały, bez ducha, która poniosła kolejną klęskę. Tym razem z Getafe.
Casillas, najpewniejszy punkt zespołu w dobrych i złych momentach, symbolizuje obecną rzeczywistość Madrytu, który został bez bohaterów. Nie można wiecznie chwytać się cudów, boskich działań, które nie mieszczą się w prawach natury. Madryt tak właśnie robił w poprzednich latach i teraz, bez cudów w bramce, szydło wychodzi z worka.
Iker nie poradził sobie z Getafe. Był niepewny i nieufny nawet wobec własnego cienia. Zawiódł. Mógł zrobić więcej przy drugiej bramce, kiedy to pozostawił niekryty bliski słupek, po sobie złe wrażenie. Przy pierwszej musnął piłkę palcami, jednak ta i tak trafiła do bramki. Forma Ikera daje niepokojące symptomy. Nie jest w swoim najlepszym momencie. Takie są fakty i wnioski z obserwacji.
Nieufność
Schuster dodał oliwy do ognia, nie pokazując Ikerowi pełnego zaufania w meczach przedsezonowych. Niemiec stwierdził ostatnio, że aby załatać dziury w defensywie (która podobno jest lepsza, co jest nieprawdą), brakuje jedynie cudów bramkarza. Na pewno nie było ich widać z Getafe, raczej wydawało się, że obrońcy to wrogowie bramkarza.
Taki jest teraz Casillas. Ma inną twarz, jest samotny i produkuje nieufność. Nie pokazał żadnej parady na Coliseum, trzy razy wyjmował piłkę z siatki i głośno lamentował. Jego rękawice są teraz ludzkie, jego aureola zniknęła. Przyzwyczaił cały świat i siebie do lepszego. Dawny święty jest teraz jednym z wielu, jednym z drużyny bez zaufania, smutnej drużyny. To, czy Madryt poprawi swoją grę, zależy od cudu z innego życia. Casillas nie jest nieśmiertelny.
Iker też jest śmiertelnikiem
Bramkarz Realu Madryt jest obecnie bez formy
REKLAMA
Komentarze (61)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się