Real Madryt wciąż pozostaje niezorganizowany w defensywie. W tym momencie mistrzostw, po trzynastej kolejce, Królewscy mają dwadzieścia straconych bramek, co daje średnią półtora straconego gola na mecz. Żeby znaleźć gorsze wyniki Blancos, trzeba cofnąć się do poprzedniego wieku - w sezonie 1999/2000 Madryt na tym etapie rozgrywek miał jedną więcej bramkę straconą. Spośród ośmiu pierwszych drużyn ligi, to właśnie Merengues tracą goli najwięcej. Sprawa, która musi martwić kandydatów do ligowego trofeum.
Obecność Sergio Ramosa na stoperze dała pewność Realowi w dwóch ostatnich spotkaniach, lecz w meczu z Getafe już zniknęła. Z Recreativo i BATE Borysów udało się zachować czyste konto, przeciw dwójce rywali, którzy nie dali sobie rady sforsować obrony z Ramosem i Pepe na czele.
Na Coliseum Real Madryt nie tylko nie uniknął straty gola, ale również dał sobie wpakować tyle, ile jeszcze za ery Bernda Schustera się nie zdarzyło. Trzy gole strzelone Casillasowi. Do tej pory, żadna drużyna podejmując ekipę Schustera na własnym boisku nie była w stanie strzelić tyle bramek.
Real Madryt traci najwięcej bramek
Królewscy biją niechlubne rekordy
REKLAMA
Komentarze (49)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się