Alfredo Relańo pisze o Samuelu Eto'o, obecnym liderze klasyfikacji strzelców ligi hiszpańskiej.
---------------------------------------------
Jakby było jej mało świetnych wychowanków w składzie, FC Barcelona od kilku lat korzysta z najlepszego wychowanka Realu Madryt od czasów Ikera Casillasa. Wzbogaca nim swój atak ze świetnym skutkiem. Chodzi oczywiście o Samuela Eto'o. Uważam to za największy błąd rządów Florentino Pereza i jego złych doradców, zwłaszcza w szerszym kontekście zaniedbania szkółki piłkarskiej. Raúl, Guti, Casillas pojawili się przed Perezem. Później nastąpiła wielka susza, chociaż polityka "Zidanów i Pavonów" miała wskazywać na co innego.
Wtedy właśnie w naszej szkółce grali Cambiasso i Eto'o - dwóch świetnych zawodników. Grać w piłkę rozpoczynali gdzie indziej, ale rozwinęli się u nas. Ten pierwszy od lat zbiera bardzo dobre recenzje w mediolańskim Interze. Drugi jest gwiazdą Barcelony, dla której strzela więcej bramek niż ktokolwiek inny, z którą zdobył Puchar Europy i inne trofea. Z Realu odszedł, ponieważ nie widziano dla niego miejsca w zespole i nie otrzymywał szans na grę. Już za czasów gry w Mallorce strzelał nam sporo bramek, niejedną na Bernabéu. I pokazywał, że chce strzelać je dla Blancos i że na to właśnie pracuje.
Lecz odszedł do Barcelony. "Podłożyliśmy im bombę z opóźnionym zapłonem" - słyszałem tłumaczenia. Eto'o był znany z powodu niesforności i sprawiania kłopotów. Ale to trenerzy i dyrektorzy sportowi są od tego, aby temperować charaktery i chłodzić gorące głowy, a nie pozbywać się takich piłkarzy. Eto'o w Barcelonie też sprawia problemy, ale dostarcza im zdecydowanie więcej szczęścia niż kłopotów. I zdobywa mnóstwo bramek.
Ostatnia perła naszej madryckiej szkółki Realu gra dla Barcelony z Messim, Xavim, Iniestą, Puyolem... I jest pichichi.
Samuel Eto'o - produkt madryckiej szkółki
Felieton Alfredo Relańo, dziennikarza gazety AS
REKLAMA
Komentarze (78)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się