Jak donosi kataloński dziennik Sport, to sprzeciw członków drużyny Realu Madryt spowodował, iż w tym okienku transferowym nie przeprowadzono transferu Samuela Eto'o. Kameruńczyk był niechciany na Camp Nou i wystawiony na listę transferową. Wtedy na horyzoncie pojawili się Królewscy, którzy prowadzili w wyścigu po 27-letniego snajpera.
Jednak rozmowy na temat sprowadzenia piłkarza upadły na początku tego miesiąca, a dzisiaj fakt ten ujawnia dziennik Sport, związany z Dumą Katalonii. Według dziennikarza periodyku, José Luisa Carazo, Real złożył Barcelonie ofertę w wysokości 20 milionów euro. Ustalono też wysokość pensji zawodnika, którą uzgodnili wspólnie Ramón Calderón, Pedja Mijatović i Bernd Schuster.
Pozostała jedynie akceptacja piłkarzy Realu, o którą osobiście zabiegał prezydent. Czekała go jednak niespodzianka. Większość głosów w szatni była bowiem na "nie".
Po usłyszeniu "werdyktu" Calderón kazał natychmiast anulować całą transakcję. Sternik Królewskich nie chciał bowiem żadnych podziałów w szatni, tak jak to było za czasów "brazylijskiego klanu" w Madrycie. Dla Calderóna najważniejsza jest bowiem jedność w klubie. Podobno właśnie z tego powodu prezes nie zabiega tak bardzo o pozostanie w Madrycie Robinho.
Nie mniej jednak, dalekie od pewności jest stwierdzenie, że Eto'o ostatecznie wylądowałby na Santiago Bernabéu, nawet gdyby zgodziłaby się na to drużyna. Po pierwsze, oferta 20 mln euro raczej nie byłaby wystarczająca, a po drugie proponowane Kameruńczykowi zarobki byłyby dużo mniejsze niż te, które otrzymuje od Barçy.
A po trzecie, może nawet najważniejsze, wielu madridistas nie zapomniało słów Eto'o ("Madrid, cabrón, saluda al campeón"), które ten wypowiedział podczas celebracji zdobycia Mistrzostwa Hiszpanii w sezonie 2004/05.
vEto'o?
Według Sportu piłkarze Realu nie zgodzili się na transfer Samuela Eto'o
REKLAMA
Komentarze (52)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się