Menu
/ RealMadryt.pl

Pierwsza remontada i mamy Superpuchar!

Po meczu o Superpuchar Hiszpanii

W rewanżowym meczu o Superpuchar Hiszpanii Real Madryt wygrał z Valencią 4:2, po niesamowitej walce wbrew przeciwnościom losu.

Sezon 2008/09 w świątyni madridistas rozpoczęliśmy przejmującą minutą ciszy ku pamięci ofiar katastrofy lotniczej w Madrycie sprzed kilku dni. Na murawie obie drużyny stawiły się w najmocniejszych składach, na jakie stać obecnie obu trenerów. Królewscy bez ciężko kontuzjowanego Wesleya Sneijdera i dochodzącego do pełnej dyspozycji Fabia Cannavaro, złotego olimpijczyka Gago, z brązowym olimpijczykiem Marcelo na ławce oraz krnąbrnym i myślącym o odejściu Robinho tuż obok kolegi z reprezentacji Brazylii.

Od początku meczu Real Madryt przejął kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Valencia natomiast była przyczajona na swojej połowie, z szybkimi i czekającymi na okazję do kontry Villą, Silvą, Matą i Joaquinem. Dwa groźne strzały Ruuda Van Nistelrooya zza pola karnego gości, kilka dynamicznych wejść Arjena Robbena lewą stroną boiska i od razu widać było komu bardziej zależy dziś na strzelaniu bramek.

I w 33. minucie spotkania bramka padła, tyle że zdobyła ją Valencia. David Silva przyjął piłkę przed polem karnym, uderzył nie tyle silnie, co precyzyjnie, tuż przy słupku. Zasłonięty Iker Casillas odprowadził piłkę wzrokiem i mamy 0:1.

Krajobrazu zbliżającej się porażki dopełniło wydarzenie z 40. minuty spotkania. Czerwoną kartkę otrzymał Rafael Van der Vaart, debiutujący na Estadio Santiago Bernabéu. Holender faulował Juana Matę i chociaż było to pierwsze wykroczenie naszego rozgrywającego, sędzia Eduardo Iturralde González nie zawahał się ani chwili. Podsumowując, "Houston, mamy problem".

La Furia Blanca
W przerwie zarówno Schuster jak i i Emery nie zdecydowali się na jakiekolwiek zmiany. Real, grając w dziesięciu, stanął przed arcytrudnym zadaniem pokonania dobrze dysponowanej, prowadzącej w tym meczu Valencii. I już w 3. minucie drugiej połowy obrońca Los Ches Albiol broni swój zespół przed utratą bramki używając do tego, na nasze szczęście, ręki. Kilkadziesiąt sekund później niezawodny Ruud pewnie wykorzystuje rzut karny i mamy wyczekiwany remis. Na trybunach kibice skandują Madrid, Madrid!, powraca nadzieja.

Świetna kontra Los Blancos, ale akcję marnuje Arjen Robben, nie podając do wbiegającego w pole karne El Siete. Kilka minut później dynamiczne wyjście Pepe, strzela Robben, tuż obok słupka. Chwilę później znów Robben, znów prawą stroną, znów być może lepiej byłoby podać, ale Hildebrand wyłuskuje piłkę spod nóg Holendra. A po kilku minutach z dystansu bardzo groźnie strzela... Robben, bramkarz wybija daleko przed siebie.

Po nieco ponad godzinie gry pierwsza zmiana w Realu. Boisko opuszcza Torres, wchodzi Drenthe, by grać jeszcze bardziej ofensywnie. I gdy wszystko wyglądało coraz lepiej, drugą żółtą kartkę otrzymuje RvN i gramy w dziewięciu. Czy w ogóle był faul? Ech, szkoda nerwów Czerwone kartki Eduardo Iturralde Gonzáleza - bezcenne.

Jednak Real nie poddawał się w dążeniu do strzelenia drugiej bramki. Znów szaleje Robben, dwa kąśliwe strzały Holendra, wreszcie z rogu piłkę wybija Guti, w poprzeczkę potężnie główkuje Diarra i nasz Sergio Ramos, z półobrotu, pakuje piłkę pod porzeczkę! Uff, ależ emocje! Tuż po bramce poodwójna zmiana Królewskich. Pojawiają się De la Red i Higuain, mecz kończy się dla Gutiego i Raúla.

Kilka minut przed końcem spotkania drugie groźne uderzenie Villi, świetnie broni Casillas, wychodzimy z kontrą i nasz mistrz Europy Rubén de la Red kapitalnym uderzeniem z dystansu lobuje Hildebranda. Que golazo Rubén! Lecz to nie wszystko, bo Gonzalo Higuain mija bramkarza Valencii i pakuje piłkę do siatki. 4:1, ale szybko odpowiada Valencia celnym strzałem Morientesa. To jest niesamowity mecz w Madrycie!

Jak wypadła ta inauguracja sezonu? Okazale, dramatycznie i ze wszech miar szczęśliwie. Nasza drużyna znów pokazała niezłomny charakter i słynne już Juntos Podemos. Pomimo potężnego osłabienia, gry w dziewięciu, niekorzystnego wyniku, znokautowaliśmy Valencię, zdobyliśmy Superpuchar Hiszpanii i pełni dobrych myśli wkraczamy w nowy sezon. Kapitalne zawody rozegrali Robben, Ramos, Diarra i cała nasza obrona. Wspaniale wprowadzili się rezerwowi i tu także chwała Schusterowi. Po czterokroć brawo! I jak to w pamiętnym filmie, można krzyknąć: This is Real!

Skrót spotkania oraz filmik przedstawiający świętowanie tytułu są dostępne pod tym adresem.

Bramki:
0:1, David Silva, 33' - RapidShare! || SendSpace!
1:1, Ruud van Nistelrooy, 48' - RapidShare! || SendSpace!
2:1, Sergio Ramos, 70' - RapidShare! || SendSpace!
3:1, Rubén de la Red, 87' - RapidShare! || SendSpace!
4:1, Gonzalo Higuaín, 90' - RapidShare! || SendSpace!
4:2, Fernando Morientes, 90+1' - RapidShare! || SendSpace!


Real Madryt: Casillas - Ramos, Pepe, Heinze, Torres (Drenthe 63') - Van der Vaart, Diarra, Guti (De la Red 78'), Robben - Raúl (Higuain 78'), Van Nistelrooy.

Valencia CF: Hildebrand - Miguel, Albiol (Morientes 81'), Alexis, Moretti - Joaquín (Pablo 67'), Albelda, Baraja, Silva - Mata (Vicente 58'), Villa.

Kartki: Van der Vaart, Van Nistelrooy - czerwone / Alexis - żółta

Sędzia: Eduardo Iturralde González.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!