"Najpierw Calderón miał obsesję na punkcie Kaki, a później na punkcie Cristiano Ronaldo, ale Robinho jest lepszy od tej dwójki". Te słowa, które padły z ust osoby z bardzo bliskiego otoczenia Brazylijczyka, wyjaśniają motywy jego zachowania. Robson czuje się niedoceniany. Nie podoba mu się to, jak jest traktowany. Szczególnie chodzi tu o zarobki. Obecny kontrakt obowiązujący do 2010 roku gwarantuje mu zarobki na poziomie 2,1 miliona euro rocznie, a to o wiele mniej niż oferuje Chelsea.
Jak dowiedział się As, pięć milionów euro za sezon sprawiłoby, że Robinho znów poczułby się szczęśliwy w Madrycie. To wydaje się być niemożliwe, gdyż nowy kontrakt proponowany mu przez klub zapewniałby mu 3,5 miliona rocznie.
Robinho ma świadomość, że jego zarobki nie należą do najwyższych w drużynie. Piłkarze tacy jak Baptista czy Drenthe inkasują większe pieniądze, dlatego, mimo że wie, iż Anglia nie jest najlepszym miejscem dla niego (nienawidzi zimna i deszczu), chce odejść do Chelsea.
Vagner Ribeiro przebywa obecnie w Hiszpanii, jednak często podróżuje do Londynu, by rozmawiać z Peterem Kenyonem, dyrektorem Chelsea. - Ten dżentelmen robi wszystko, by umożliwić tę operację - powiedział wczoraj dziennikarzom Asa. - Jednak nie sądzę, aby oferta była większa niż 30 milionów euro.
Źródła związane z Realem Madryt utrzymują, iż klub nie zamierza rozpoczynać negocjacji, chyba że londyńczycy zaproponują 40 milionów za Robinho. - Ta kwota nie odzwierciedla prawdziwej wartości Robinho - powiedział Riberio. Jeśli Chelsea spełni żądania Madrytu, Królewscy prawdopodobnie wprowadzą w życie plan B i będą robić wszystko, by sprowadzić Davida Villę.
Pięć milionów uszczęśliwi Robinho
Klub oferuje mu 3,5 miliona euro
REKLAMA
Komentarze (131)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się