Menu
Redakcja / RealMadryt.pl

RealMadryt.pl w Irdning: Wywiad z Jerzym Dudkiem!

Ekskluzywny wywiad dla naszego serwisu

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Dzięki uprzejmości Jerzego Dudka, mieliśmy wyjątkową okazję przeprowadzić z nim dłuższą rozmowę podczas pobytu redakcji na obozie przygotowawczym w Irdning. Poniżej znajdziecie zapis pierwszej części wywiadu oraz niespodzianka od Jurka dla wszystkich użytkowników RealMadrid.pl. Życzymy miłej lektury.

Jesteś w Irdning już drugi raz. Co takiego znajduje się tu, że Real Madryt przyjeżdża tu już piąty raz z rzędu? Słyszeliśmy, że dla Realu Madryt ważny jest spokój i cisza, które tu panują.
Tak, myślę, że dla tak dużego klubu to bardzo ważne. Mamy tutaj bardzo dobre warunki do pracy, dwa dobre boiska, bardzo dobrą siłownię, basen odnowy, no i przede wszystkim jest tutaj naprawdę spokojnie. Możemy się spokojnie i bez żadnych problemów koncentrować na pracy.

Czy mecz z Linzem był tylko towarzyskim ukłonem w stronę gospodarzy czy też miał większe znaczenie w waszym cyklu przygotowawczym do sezonu?
Mecz w Linzu był dla nas ważny, jak zawsze, jak każdy sparing. Był jednocześnie przerywnikiem w całotygodniowej ciężkiej pracy, bardzo ciężko pracowaliśmy nad poprawieniem kondycji fizycznej. Oczywiście, był to też fajny mecz ze względu na to, że przy okazji obchodzono stulecie klubu, spotkanie rozgrywane dość poważnie, ale czy ja wiem czy był jakiś ukłon...?

... Na pewno na stulecie klubu. Gdy przybyłeś do drużyny, obowiązywało hasło "juntos podemos" ["razem możemy"]. Czy ono nadal obowiązuje? Czy może to bardziej takie PR-owskie hasło?
Myślę, że to obowiązuje w każdej dyscyplinie sportu, na pewno tutaj też. Wiadomo, że czasami tego w Realu Madryt brakowało, te indywidualności, te gwiazdy, czasami nie było tego ducha drużyny. Dlatego też, w ostatnich latach mocno zaczęło się kreować hasło, żeby...

...być razem.
Tak, być razem. W jedności siła.

Jaka jest różnica w grze bramkarzy z Premier League i Primera División?
Ogromna, jest duża, naprawdę duża. W Premier League, lidze angielskiej, bramkarze nie mają żadnej taryfy ulgowej, praktycznie nie ma żadnych przepisów, które chronią bramkarzy. Do gry w Anglii trzeba być bardzo mocno przygotowanym fizycznie. W La Liga jest z kolei tak, że bramkarz ma jednak jakiś delikatny parasol ochronny, który sięga tych pięciu metrów obrębu pola karnego i sędziowie zwracają na to uwagę. Nie ma też takiego kontaktu fizycznego z napastnikami, nie atakują oni bramkarzy tak mocno, jak w Premier League.

A jeśli chodzi o kibiców? Na Anfield Road, na Santiago Bernabéu? Czy można porównać atmosferę, doping, czy raczej są to dwa różne światy?
Myślę, że atmosfera na stadionach ligi angielskiej jest nie do porównania z żadnymi innymi stadionami. Atmosfera na Anfield i ogólnie na angielskich stadionach jest po prostu wspaniała, niezapomniana. To inna kultura kibicowania, tak bym to nazwał. W Hiszpanii ludzie po prostu kibicują inaczej.

A co w takim razie sądzisz o trąbkach na Santiago Bernabéu? Swego czasu były głosy, żeby ich zakazać?
To chyba od nas ze Stadionu Śląskiego wywiesili transparenty... (śmiech) Nie, ja myślę, że jednak doping taki, jak obowiązuje w Anglii jest bardziej odczuwalny. Ten hiszpański ma formę bardziej... zastępczą, spokojniejszą. Tu panuje taka kultura, wszyscy zresztą mówią, że kibice przychodzą jak na spektakl, do teatru...

A w Anglii idą na żywioł...
A tam po prostu idą na żywioł, tak jak ludzie na Wyspach od setek lat byli nauczeni.

Gdybyś miał prawo głosu w plebiscycie na Złotą Piłkę, na kogo byś go oddał?
Na Złotą Piłkę? Na pewno miałbym dwóch faworytów: Torres i Iker Casillas. Wydaje mi się, że obaj w sezonie w swoich klubach prezentowali się fantastycznie, tak samo na Mistrzostwach Europy, grali fenomenalnie. Twardy orzech do zgryzienia.

Cristiano?
Cristiano jest dobrym zawodnikiem, ale moim zdaniem jest wielkim showmanem w tym co robi. Jest naprawdę bardzo wartościowy dla swojego zespołu, potrafi stworzyć przewagę, ale dużo się wokół niego dzieje...

Te wszystkie Bugatti Veyrony, ta medialna otoczka...
Tak, tak.

Jak odniósłbyś się do problemu, który poruszali już Gago, Raúl lub Wes [Sneijder] - czy Cristiano popsułby atmosferę w zespole?
Nie wiem, nie wiem. Widać, że mamy po prostu dobry zespół jako monolit, jeden za drugiego. Wszyscy wiedzą o co chodzi. Gdzieś tam na pewno jakieś obawy zawsze są, że ktoś będzie chciał stanąć ponad zespół. To jest to, czego na pewno ten zespół już nie chce. Przez ostatnie lata nawet ktoś taki jak Raúl potrafił poświęcić się drużynie, więc to jest kierunek, w którym chcemy iść. I to jest fajne.

Raúl na ławce. Czy to możliwe?
Myślę, że jeżeli będzie to potrzebne to dlaczego nie, ten zawodnik pokazał wiele razy, że potrafi się poświęcić dla zespołu. Na chwilę obecną, jeżeli Raúl będzie w takiej formie, w jakiej był w zeszłym sezonie, nie widzę takiej możliwości.

Skoro jesteśmy przy piłkarzach. Gdybyś mógł scharakteryzować - w kilku słowach - obrońców grających przed Tobą: Pepe, Cannavaro, Heinze, Ramos...
Cała czwórka stoperów to jest światowa klasa. Pepe jest zawodnikiem, który ma bardzo duże możliwości. W moim mniemaniu, jeżeli utrzyma ten poziom gry, już za rok, dwa może być porównywany do Hierro. Jego sposób poruszania się, technika, odważna gra do przodu - przypomina go do złudzenia. Cannavaro jest świetnym, takim "zmodyfikowanym" obrońcą, gdy trzeba gra z głębią, gdy trzeba - wypycha całą linię defensywy, jest świetnie przygotowany fizycznie. Podobnie Gabriel Heinze, wielkie doświadczenie, podpowiada całej linii obrony, kieruje nią. To najważniejsze, by mieć takiego zawodnika, który złapie wszystko w jedną garść. Gdy grał Gabi - niezależnie od tego, czy z Cannavaro czy z Pepe - było widać, że tam jest ktoś za to odpowiedzialny.

Ramos?
Dużo można by było mówić. Oczywiście gra w obronie różnie czasami, ale ze względu na to, że musi robić przewagę z przodu, czasem odbywa się to kosztem defensywy. Jest to jednak tak świetnie przygotowany zawodnik, że on po prostu nie lubi nie biec, nie lubi się zatrzymywać, dlatego jego gra tak efektownie wygląda. Jak na obrońcę strzela mnóstwo bramek. Możemy tak naprawdę grać bez prawego pomocnika. Guti dla kamuflażu gra na prawej, ale schodzi do środka, co daje nam dużą przewagę - przy takim stylu gry Sergio jest rewelacyjny. Na lewej stronie z kolei Marcelo jest troszkę słabszą kopią Roberto Carlosa...

...sporo słabszą.
Ale jest też sporo młodszy. Kiedy ja tutaj przyszedłem, on miał siedemnaście lat. Widać, że brakuje mu tego doświadczenia. Nie wie jak się ustawić jako obrońca, czy zaatakować pressingiem, czy poczekać na ruch przeciwnika. Boi się podjąć decyzji, ale to wszystko jest związane z jego młodym wiekiem. Trenuję z nim każdego dnia i widzę, że ma wielki potencjał, porusza się jak Roberto Carlos, ma identyczne zadatki. Gdy nabierze doświadczenia, będzie rewelacyjnym zawodnikiem, też lubi się włączać do ofensywy. Musi jednak nauczyć się, kiedy może się podłączyć, a kiedy nie.

Więc jeszcze Michel Salgado.
Salgado, zawodnik starej gwardii. To chłopak, który ma wielki szacunek w zespole. Nadal duże umiejętności, bardzo solidny obrońca. Trener zawsze może na niego liczyć. Nawet gdy nie siedzi z nami na ławce rezerwowych przez sześć kolejnych kolejek, to gdy w następnym meczu ma wyjść na boisko, wychodzi i gra na 100%. (...)

Druga część wywiadu już wkrótce tylko na RealMadrid.pl!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!