- Pewnie myślicie, że przydałby mi się jakiś fotel bujany i kominek w kącie. Panowie, proszę mnie nie obrażać - uśmiecha się Aragonés. Ten starszy pan łatwo zaraża serdecznością, poklepie rozmówcę po ramieniu, wykona inny ciepły gest. Najważniejsze jednak, że Hiszpania pod jego trenerską opieką przełamała fatum ćwierćfinałów, pokonała obezwładniających ją dotąd Włochów.
- Już nie róbcie ze mnie takiego dziadka. Ja wbrew pozorom kipię energią. Mam tu przecież jeszcze sporo do zrobienia - mówi 69-letni trener. A fakty są takie, że już zrobił bardzo, bardzo dużo. Hiszpania, pokonując Włochów, awansowała do półfinału. Podczas Mistrzostw Europy nie rozgrywa się meczu o trzecie miejsce, więc ten wynik dał Hiszpanom co najmniej brązowy medal.
Ciężko w to uwierzyć, ale to dopiero trzeci medal w historii reprezentacji Hiszpanii! Raz wygrała Mistrzostwa Europy, raz zajęła drugie miejsce. Biorąc pod uwagę obfitość piłkarskich talentów w tym kraju, miłość do futbolu i osiagnięcia hiszpańskich drużyn klubowych, nie wystawia to zbyt dobrego świadectwa poprzednim trenerom i zawodnikom reprezentacji. A tym razem udalo się przełamać niemoc i oszukać przeznaczenie.
Przegląd Sportowy pyta: Jak taki introwertyk jak Aragonés umie zjednoczyć wokół siebie drużynę wyjątkowo ekspresywnych osobowości? Jak potrafi dogadać się z młodymi gwiazdorami, którym wydaje się, że to oni są najmądrzejsi na świecie?
Nawet jeżeli czasami Torres czy Ramos pokazują swą krnąbrność, autorytet trenera zwycięża.
Aragonés: Mam jeszcze sporo do zrobienia
Luis Aragonés triumfuje
REKLAMA
Komentarze (22)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się